- Hermiona pośpiesz się! Czekam z tatą w samochodzie-niecierpliwy głos matki dobiegł do jej uszu, kiedy była już w połowie schodów.W pośpiechu przeskakiwała po dwa stopnie, nie miała już czasu przyglądać się mijanym obrazom. Znała je na pamięć,niemal tak, jak słonecznie pomarańczowe ściany, które były ich dopełnieniem. Kiedy weszła tu z rodzicami pierwszy raz na początku wakacji, po tym jak odnalazła ich w Australii i przywróciła im pamięć,nie byli w stanie rozpoznać dawnego domu. Nie było to jednak żadnym zmartwieniem, pani Granger zarządziła generalny remont,a jej mąż mógł jedynie przytaknąć. Nie było rzeczy,której by dla niej nie zrobił. Dzięki temu tchnęli w dom kompletnie nowego ducha,a Hermiona cieszyła się każdym dniem wakacji spędzonym z najbliższymi.
Mogła powiedzieć,że odnalazła stabilizację.Sama nie zmieniła się za bardzo. Te same jasnobrązowe włosy urosły,nieujarzmione przez fryzjerskie nożyczki, sięgając łopatek,teraz rozpuszczone tańczyły na wietrze okalając jej twarz.Brązowe oczy patrzyły na wszystko z niemal tym samym optymizmem jak kiedyś. Wsparciem okazała się dla niej Ginny,przeszły wspólnie przez okres po wojnie.Teraz starsza Gryfonka chciała zmian,na lepsze i ciekawsze.W czasie wojny zobaczyła, jak szybko może zakończyć się życie,nie chciała tylko przeżyć,chciała żyć i cieszyć się wolnością.
-Jedźmy tato!- zawołała radośnie, wsiadając do auta-nie chcę się spóźnić.
Nie mogła już doczekać się spotkania z Harrym, Ronem i Ginny. Kiedy zaczęła chodzić z Ronem, Harry nie wyglądał na specjalnie zadowolonego. Rzecz jasna nie zwróciła na niego większej uwagi,była wtedy naprawdę szczęśliwa, wszystkie ich starania nie poszły na marne,Voldemort został zniszczony,na świecie znów zapanował niczym nie zmącony spokój. Jesień była piękna jakiej nie pamiętali najstarsi ludzie.Mugole i czarodzieje rozkoszowali się pogodą spacerując po parkach czy magicznych miejscach.
Na dworcu żegnała się długo z rodzicami po czym ruszyła na peron 9 i ¾.Spróbowała przejść przez bramkę...ale wpadła na ścianę.
-O, nie! To chyba zły sen– jęknęła patrząc to na peron to na zegarek.Spóźniła się.Pociągu już nie było.Nie miała pojęcia jak do tego doszło.Odwróciła się na pięcie,ale jej rodzice zdążyli zniknąc w tłumie ludzi.
Nie straciła jednak zimnej krwi. Doskonale pamiętała rok, gdy chłopcy utknęli na peronie.
Szybkim krokiem weszła do łazienki na dworcu.Zamknęła się w jednej z kabin i wyjęła różdżkę.Wyczarowała patronusa,którego wysłała z informacją do Hogwartu.Uciszyła pohukującą sowę machnięciem różdżki-Krzywołap zachowywał się z godnością.Nie musiała długo czekać,odpowiedź przyszła po kilku minutach,zdjęto zakaz teleportacji,aby mogła dostać się do zamku.Skoncentrowała się na schodach prowadzących do szkoły.Poczuła znajome szarpnięcie.Kiedy otworzyła oczy stała przed ciągnącymi się w nieskończoności schodami. "Mogłam się teleportować do zamku" pomyślała ganiąc w myślach samą siebie.Co ma być to bedzie,a jak już bedzie to trzeba sie z tym zmierzyć pomyślała sentencjonalnie.
Rano
Promienie słońca wpadały przez okno oświetlając twarz chłopaka śpiącego na wielkim łożu,tym samym wyrywając go ze snu. Jego nieprzytomny wzrok padł na zegar.Poderwał się jednym ruchem,o dziwo,nie czując skutków wczorajszej imprezy z Zabinim.
Nie zostało mu wiele czasu.
W biegu zakładał koszule, spodnie i inne części garderoby.Kiedy był gotowy spojrzał w lustro przeczesał dłonią włosy, zadowolony z efektu wziął do ręki kufer i zszedł na dół, gdzie czekała na niego matka.Deportował się z nią na peron. Chciał się z nią szybko pożegnać jednak ona przytuliła go mocno do siebie. Draco objął ją zadowolony.Odkąd jego ojciec umarł matka pozwalała sobie na takie drobne gesty.W ostatniej chwili wsiadł do pociągu patrząc za pozostającą w tyle kobietą.
Wziął do ręki kufer i ruszył w kierunku wagonów Slytherinu.Wsiadł do przedziału,w którym był Blaise i Pansy, która siedziała przy szybie i co chwilę zerkała na Flinta.Zauroczenie Draconem przeszło jej przed wojną,a teraz można powiedzieć,że byli przyjaciółmi.Za to z Zabinim,znał się od małego,to z nim rozmawiał najwięcej,chodził na imprezy i bawił się na wakacjach.
Crabbe i Goyle to była przykrywka.Lucjusz Malfoy nigdy nie pozwalał mu spędzać czasu z Diabłem.Sam nawet nie zdawał sobie sprawy z tego,że kierował nim strach.Gdyby chłopcy dorastali razem, wcześniej czy później chcieliby przejąć władzę, obaj byli w stanie zniszczyć nawet Czarnego Pana.On świetnie wiedział też,że gdyby do tego doszło Draco nie zwróciłby uwagi na ojca,który zawsze go nękał.Z Blaisem zaprzyjaźnił się w trzeciej klasie,kiedy wylądował w szpitalu. Wspólnie snuli plany na przyszłość, w Hogwarcie chcieli zostać wiecznymi łamaczami serc.Potem może jakaś ambitna dobrze płatna praca,wtedy jeszcze nie musieli przejmować się niczym innym.
Zawsze dzielili ze sobą dormitorium,a ich rozmowy przed zaśnięciem były już czymś w rodzaju rytuałów.To Diabeł wiedział, że z Draconem coś się w tym roku stało.Był inny, bardziej zadowolony z życia.Blaise odczuwał tego wyraźne skutki,wreszcie mógł z nim po ludzku porozmawiać.Nie było ojca Dracona,co przyniosło im wielką ulgę.Widział, że młody Malfoy umiał ukrywać swoje uczucia, ale nie przed nim.Blaise nie wiedział dlaczego ale czuł, że ten rok będzie wyjątkowy.
Kiedy tak stała myśląc o swoim nieszczęściu usłyszała za sobą głos
-Czyżby przyjaciele zapomnieli o tobie, Granger?
Ten głos mógł należeć do tylko jednej osoby...Hermiona obrzuciła go zdziwionym spojrzeniem, powinien być na uczcie. Co on tu robił? Nie mógł tu przybyć w inny sposób niż z resztą uczniów.
-Czyżbyś zapomniał o swoich gorylach, Malfoy?- Odpowiedziała pytaniem.
-Daj ten kufer, Granger - powiedział wymijając ją i ignorując jej zaczepkę
-Nie boisz pobrudzić się szlamem ?- Po tym pytaniu przez ułamek sekundy jakby coś pojawiło się w jego oczach ale zaraz zgasło.
- Wiesz posiadam coś takiego jak wanna i mydło Panno-Wiem –To-Wszystko
Obrzuciła go gniewnym spojrzeniem ale nic nie powiedziała gdy zaczął go wnosić po schodach. Musiała przyznać ,że jest wysportowany. Dotarłszy na szczyt schodów nie dostał nawet zadyszki .
-Teraz sobie chyba poradzisz. - Stwierdził
-Dzięki, Malfoy. - Wydusiła z siebie
-Spokojnie nie ma nic za darmo Granger. Jak wymyślę jakąś przysługę dam ci znać. -Posłał jej swój firmowy uśmieszek i odszedł korytarzem. Hermiona przelewitowała swój kufer do wieży Gryffindoru karcąc się w myślach ,że wcześniej na to nie wpadła. Z końca korytarza nadchodziła Ginny.
-Hej, Ginn. Pomożesz mi z tym kufrem?
-Jasne,ale dlaczego nie było cię w pociągu?
-Spóźniłam się,to długa historia-ucięła nie mając najmniejszej ochoty na tłumaczenia
Wspólnymi siłami doniosły kufer do dormitorium ,które razem dzieliły.Hermiona zarejestrowała,że żaden chłopak nie rzucił się im na pomoc.Weszła do łazienki,miała ochotę na dłuuugą kąpiel.
Nie żałowała swojego ulubionego mydła o zapachu fiołków i róż. Kiedy wyszła Ruda siedziała na jej łóżku oczy niebezpiecznie jej błyszczały,a mina nie wróżyła niczego dobrego. Od razu było widać ,że nie odpuści jej dopóki nie dowie się wszystkiego.
Hermiona zaczęła opowiadać,a z każdym momentem oczy Ginny robiły się coraz większe.
-No i tak był- zakończyła kulawo
-Malfoy? TEN Malfoy? On ci pomógł? Przecież to największa gnida w szkole .
-Taak też się zdziwiłam ale…trzeba przyznać ,że żaden gryfon nam nie pomógł. - Wykrztusiła nie wierząc w to co mówi
-Czy ty go BRONISZ?
-Nie bronię go,powiedziałam tylko,że BYŁ MIŁY.
-Rób jak chcesz i pamiętaj ,że ja zawsze będę z tobą.
-Dzięki,pójdę już spać -wymamrotała starsza Gryfonka nie mając ochoty na dalsze tłumaczenia.Czego nie mogła zrozumieć ta ruda istota?
Draco wrócił do swojego dormitorium. Wyrzucał sobie,że pomógł tej szlamie Granger,ale chociaż ukrywał to przed samym sobą,nie potrafił już tak o niej myśleć. W dormitorium nie było nikogo, pewnie Diabeł nocował u którejś ze swoich -dość licznych trzeba mu to przyznać- dziewczyn. Chłopak wziął szybki prysznic, sprawdził swoją torbę i poszedł spać mając serdecznie dość tego dnia.
Hej. Dopiero zaczelam czytac.
OdpowiedzUsuńAle juz moge napisac ze fajnie sie zapowiada.
No coz lece dalej.
Bede od czasu do czasu pisac bys wiedziala gdzie jestem.
A i zapraszam do siebie na http://miloscDramione.blogspot.com
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń