"Amicus est tamquam alter idem''
Przyjaciel jest jakby drugim mną
Luna szła powoli na Wieżę Astronomiczną z nieodłącznym Żonglerem w ręce i różdżką wsuniętą za ucho. Nie miała żadnego powodu dla którego tam szła,ostatnio po prostu wyczuwała ,że jest gdzieś potrzebna Lekkim , tanecznym krokiem przeskakiwała kolejne stopnie aż weszła do Wieży. Nawet jeśli się zdziwiła obecnością akurat tego blondyna to nie dała tego po sobie poznać. Podeszła do niego i oparła się o parapet jak gdyby robili to zawsze od kilku lat. Chwilę po prostu stali nie odzywając się do siebie, patrząc na roztaczającą się przed nimi przestrzeń
-Co się stało,Draco? -zapytała delikatnie nie zmieniając pozycji.
Ślizgon zmierzył ją zimnym spojrzeniem, zastanawiając się co ona tu robi. Precyzując dokładnie tutaj z nim ,żeby pokazać jej ,że go to nic nie obchodzi nie odpowiedział.
-Rozmowa zawsze pomaga - dodała kiedy jej nie odpowiedział.
-Co ty możesz wiedzieć? Mówisz jak chodząca księga mądrości uważaj bo Hermiona łatwo nie odda tego stanowiska-zadrwił.
-Spróbuj okazać trochę uczuć, nie musisz budować muru wokół siebie zanim nie będziesz zdolny do żadnych uczuć. Najlepiej zajmij się tym co kochasz- oznajmiła i wyszła.
Zanim będzie za późno, nie musisz budować muru - te słowa obijały się o jego czaszkę. On kocha sport i latanie. Musi zarządzić trening najlepiej jutro.Sam nie wiedział dlaczego posłuchał Pomyluny Zbiegł szybko po schodach z radosnym uczuciem którego nie czuł już od dawna.Tak jakby ktoś zdjął z niego ciężar który nosił od kilku dni
-Blaise! - krzyknął wchodząc do pokoju przyjaciela który o dziwo siedział na fotelu i nic nie wskazywało na to ,że jeszcze kilka godzin temu był tu ktoś oprócz niego.
-No i czego się drzesz?
-Za dwie godziny widzimy się na boisku,wybrałem już skład. Obrońca Vaisey pałkarze Harper i Pitchard ścigający Parkinson,ty i Ress.Do zobaczenia na boisku-rzucił tylko i wyszedł śledzony wieloma parami ślizgońskich oczu .
-Boże ja go kiedyś zabiję-mruknął Zabini.
Wolnym już krokiem szedł do dormitorium rozmyślając nad jutrzejszymi eliminacjami w tym roku ma najlepszy skład.Matka kupiła mu na urodziny najnowszą miotłę Złotą Strzała klasę lepsza od Strzały. Niezwykła precyzja lotu i zwrotność robiły z niej miotłę o wysokich standardach. W tym roku wygrana jest ich Potter może pomarzyć o Pucharze Quiditcha. W dormitorium natknął się na rozjuszoną Granger.
-Zamykaj ten obraz jak wchodzisz!
-Przecież zamknąłem - odpyskował ze złością. Tak szybko potrafiła go wkurzyć tylko ona.
-Wal się! Twój wywód jest bez sensu.
-A może ma aż tyle sensu ,że nie ogarniasz?!-odparował wchodząc do swojego pokoju.
Był zły na siebie niepotrzebnie na nią wrzeszczał. Cholera! - przywalił ręką w ścianę co z tobą Malfoy ? Przy niej zachowujesz się jak jeden z tych romantyków którzy nie wiedzą co zrobić. Zarzucił torbę na ramię dopisując jeszcze końcówkę wypracowania dla Snape´a. Założył białą koszulę , krawat Slytherinu a do tego zwykłe czarne jeansy i wyszedł z dormitorium mijając po drodze grupki uczniów którzy wpatrywali się w niego zależnie od wieku, płci i domu z wrogością ,podziwem, uwielbieniem w oczach. Wszystko kwitował ironicznym uśmiechem. Na lekcji eliksirów z gryfonami jakiemuś drugoroczniakowi wybuchł kociołek. Następca Finnigana pomyślał Draco uśmiechając się pod nosem. Po całym dniu zajęć z ranką na palcu (nie ma to jak zielarstwo) Draco wziął dłuuugi orzeźwiający prysznic i położył się spać.
Dziekuje za 5000 wejść komentujcie bo wena zjada komentarze pozdrawiam :** ~Czarna
"Mówisz jak chodząca księga mądrości uważaj bo Hermiona łatwo nie odda tego stanowiska" Te zdanie rozłożyło mnie na łopatki! Śmiałam się ze 3 minuty. :D
OdpowiedzUsuńSzkoda jedynie, że tak krótko. :<
No nic, pozdrawiam i życzę Ci wenki!
zdawało mi się ,że jest długi ;( pisałam to na telefonie i pewnie dlatego miałam takie wrażenie :D
OdpowiedzUsuńza krótkooo ;{ kiedy następny ? ;D
OdpowiedzUsuńZapraszam również do mnie http://dra-x-mione.blogspot.com/ .
Dopiero zaczynam ale mam nadzieje że prolog cie zaciekawi ;)