Przysunęła sobie miskę z owsianką obiecując sobie w duchu ,że w ramach ,,zemsty'' kupi im drogie prezenty na ich urodziny , ewentualnie może poczekać do świąt. Zastanawiała się jak może pomóc Harry'emu , jeśli tęsknił za Pansy chociaż w połowie tak jak ona to świetnie to w sobie dusił. Tak jak każdy z nas . Przesunęła wzrokiem po całej Wielkiej Sali zastanawiając się ilu z siedzących tu uczniów coś ukrywało. Przypomniała sobie kawałek wiersza ,który bardzo polubiła kiedy jeszcze była mała do dziś mogła go sobie wyrecytować z pamięci,co zrobiła półgłosem ,żeby nikt jej nie usłyszał.
My z drugiej połowy XX wieku
My z drugiej połowy XX wieku
rozbijający atomy
zdobywcy księżyca
wstydzimy się
miękkich gestów
czułych spojrzeń
ciepłych uśmiechów
Kiedy cierpimy
wykrzywiamy lekceważąco wargi
Kiedy przychodzi miłość
wzruszamy pogardliwie ramionami
Silni cyniczni
z ironicznie zmrużonymi oczami
Dopiero późną nocą
przy szczelnie zasłoniętych oknach
gryziemy z bólu ręce umieramy z miłości
Mówiąc rozkoszowała się każdym słowem które wypowiadała. Uwielbiała deklamować wiersze jedynymi wierszami które polubiła jeszcze bardziej były te napisane przez Dracona. Dość - nakazała sobie . Nie zamierzała dziś psuć sobie tym humoru. Dzisiaj chciała żeby Harry dobrze się bawił i razem z nią zapomniał chociaż na chwilę o Pansy. Jeśli to się jej uda obraz Draco zblednie na cały dzisiejszy wieczór.
-Piękny wiersz - odezwał się głos obok niej . Podskoczyła ze strachu , nieoczekiwanie wyrwana z myśli odwróciła się w stronę intruza ,którym okazał się Matthieu.
-Cześć - odpowiedziała rumieniąc się lekko
-Jestem tu żeby cie porwać - powiedział radośnie i uśmiechnął się rozbrajająco tak ,że niemal natychmiast poczuła się lepiej. Ten facet działał jak jakiś tłumik na jej negatywne rozmyślania.
-Porwać ? - Hermiona uniosła brwi w niemym zdziwieniu.Chłopak zamiast odpowiedzieć stanął za nią i przesłonił jej widok czarną opaską.
-Wstań powoli - nakazał. Posłusznie podniosła się z miejsca zachodząc w głowę dlaczego Ginny wybrała akurat jego. Prawda uderzyła ją z lekkim opóźnieniem. Najmłodsza latorośl Weasley'ów postanowiła zabawić się w SWATKĘ ! Jednak sama nie mogła pominą faktu ,że podtrzymujące ją dłonie były silne i ciepłe ,a także pewnie prowadziły ją ,kilka razy chroniąc przed upadkiem.Kiedy potykała się słyszała jego cichy śmiech.Nie mogła się do tego przyznać ale chyba ... chyba zaczęła go kochać ? Sama nie wiedziała jak nazwać to co czuła. Pokochała go ale jak brata ,którego nigdy nie miała. Nie była to tak czysta i głęboka forma miłości jaką czuła do Dracona. Czuła się jakby był jej bliźniakiem ,łatwiej niż u innych zgadywała jego reakcje i myśli . Nie wiedziała dlaczego tak jest ale czuła się jakby znalazła pokrewną duszę w morzu wielu innych.Kiedy potknęła się na progu wiedziała ,że dotarli do jej dormitorium. Jej przypuszczenia okazały się słuszne gdy wylądowała na fotelu w swoim pokoju doprowadzona przez Matthieu który z czarującym uśmiechem-nie domyślają się burzy myśli w jej głowie- posadził ją przed toaletką z wielkim lustrem i wieloma kosmetykami . Widok oszołomił ją na moment i sprawa pokrewieństwa dusz całkowicie wyleciała jej z głowy.
W niektórych pudełeczkach łatwo odgadywała rodzaje mugolskich kosmetyków. Tusze,pomadki, błyszczyki, cienie, kredki , róże , podkłady , zestaw do manicure , lakiery do paznokci,zalotka , waciki , eyelinery od opalizujących przez brokatowe ,kolorowe po czarne. Założyła na siebie szlafrok oddając się tym samym w ręce Ginny. Kiedy usiadła Ruda wzięła ją pod swoje skrzydła kolejno nakładając i zmywając różne kosmetyki ,brnąc tym samym przez kolejne kroki idealnego makijażu. Hermionie udało się nawet sprawić ,że na jej skórze pojawił się tatuaż na barku. (Zasługa bardzo przydatnego zaklęcia) Ginevra zadowoliła się zielonymi soczewkami zwiększając intensywność jej spojrzenia. Weasley uzupełniła swój makijaż nałożeniem brokatu w strategicznych częściach ciała po czym zadowolona z efektu puściła do siebie oko w lustrze i pobiegła do pokoju by zaraz wrócić z dwoma pudełkami . Podała Hermionie buty na wysokim obcasie.
-Przejdziesz szybki kurs chodzenia z wdziękiem i pewnością siebie.Musisz mieć odpowiednią pozycję- mruczała do siebie po czym podeszła do mnie odciągnęła mi barki do tyłu , uniosła podbródek i wypchnęła biodra do przodu.- Teraz przejdź przez pokój naśladując mnie.
Ruszyłam ,,wybiegiem'' a po kilku rundkach zadowolona klasnęła w ręce. Nie musiała sama zauważyłam zmianę. Miałam o wiele krótszy i węższy krok i co najważniejsze nie wyglądało to nienaturalnie.
-Pamiętaj patrz prosto , nie patrz pod nogi. Spróbuj w obcasach - poleciła kierując mną jak surowy sierżant . Na szpilkach poszło mi zadziwiająco łatwo , przynajmniej się nie wywróciłam.
-Świetnie - rozpromieniła się Ginny -Hermionoo mogę już .. - zawiesiła głos patrząc na mnie pytająco
-Nie Ginny jeszcze nie -roześmiała się panna Granger dziwiąc się zniecierpliwieniu jej przyjaciółki
-Herm no prooosze. Musimy wyjść za dziesięć minut.
-Dobra już dobra ,daj mi ją -powiedziała Granger przewracając oczami. Ruda w kilku susach znalazła się przy szafie i wyjęła z niej czarny pokrowiec. Dramatycznym gestem rozsunęła zamek ukazując sukienkę w najdelikatniejszym odcieniu niebieskiego .
Ogień płonący na kominku rzucał na nią tańczące refleksy . Krótka sukienka w stylu greckim odpowiednio udrapowana ,a na ramionach spięta dwoma okrągłymi złotymi klamrami z symbolem słońca. Delikatnie wzięła do ręki tkaninę , ledwie wyczuwalną w dotyku. Z lekkim wahaniem włożyła ją na siebie . W tym czasie Ginny założyła swoją oliwkowo zieloną zawieszoną na jednym ramieniu. Długa do ziemi z rozcięciem w stylu Angeliny Jolie i nagimi plecami wyglądała niczym wyjęta ze starożytnego greckiego wybiegu.
-Pamiętaj ,że Harry będzie miał białą różę w kolorze twojej sukienki - powiedziała podając jej maskę- dzięki tym maskom wokół twarzy tworzy się iluzja jeśli ktoś nie wie co ubierasz , nie znajdzie cię.
-Okay , będę pamiętać - rzuciła krótko starsza Gryfonka . Teraz zaczynała sie troche denerwować imprezą . Drżącymi rękami założyła maskę, rzymianki na wysokim obcasie i odwróciła się w stronę Ginny ,która powitała jej bojową postawę dwoma kciukami uniesionymi w górę.
***kilka minut później***
W morzu czarnych garniturów i masek usiłowała dojrzeć Harry´ego ale nie mogła znaleźć go wzrokiem w zatłoczonej sali. Usiadła na barowym krześle i nie bez wahania zamówiła ognistą z lodem. ,,Barman,, czyli po prostu Matthieu podał jej drinka z uśmiechem.
-Miły wieczór ? - zagadnął
-A co ? Może po mnie nie widać ? - odparła Gryfonka z sarkastycznym uśmiechem.
W jego brązowych oczach dostrzegła iskrę rozbawienia ,a po chwili podniósł ręce w górę jakby się poddawał. Hermiona odwróciła się na krześle przodem do parkietu. Dopiero teraz zauważyła jak Matt jest podobny do niej głównie z koloru oczu i miał coś takiego w rysach , mogliby odgrywać rodzeństwo. Uśmiechnęła się pod nosem do tej absurdalnej myśli. Na parkiecie Ginny (poznala po sukni) wirowała w ramionach Zabiniego jak podejrzewała. Pobieżnie przepatrzyła salę i skrzywiła się z niesmakiem. Kiedy narobiło się tyle par ? Czy wraz z ociepleniem zaczęły szaleć hormony ?
-Co to za mina ? -spytał głos z jej prawej strony dlatego odwróciła się. Stając twarzą w twarz z Harrym jeśli sądzić po róży .
-Harry ? - wyrwało jej się nim zdażyła się zastanowic co mówi.
-Niedokońca -roześmiał się chłopak-czy mogę prosić ? -Spytał kłaniając się szarmancko. Hermiona podała mu rękę pozwalając się wciągnąć na parkiet. Tańczyli w milczeniu przysłuchując sie gwarowi rozmów i mierząc się spojrzenami. Ginevra nie przesadzała faktycznie twarz była owiana iluzją objęło to nawet włosy . Zamiast czarnego miały kolor blond niemal biały. Dała sie prowadzić nie mówiąc mu ,że trzyma ją nieco za mocno jak na przyjaciela ale wiedziała ,że jest on kiepskim tancerzem i nie zauważyłby tej różnicy.Tańcząc podziwiała salę na której pełno było greckich kolumn porośniętych bluszczem, podłoga była imponującą mozaiką ,a na środku stała fontanna z boginią Ateną.
-Piękny posąg -rzucił jej towarzysz
-Taak podoba mi się ,kiedyś widziałam podobny podczas wakacji z rodzicami-zgodziła się Gryfonka ,a zaraz po tych uwagach zapadła cisza. I to by było na tyle jeśli chodzi o inteligentną konwersacje pomyślała Hermiona. Lubiła Pottera i był dla niej jak brat ale ego umiejętności do prowadzenia konwersacji nie były zachwycające. Za to intensywnie się w nią wpatrywał. Zastanawiała sie dlaczego nie powiedział wprost ,że to on ? I dlaczego miał tak nienaturalnie zimne dłonie ?
-Moglibyśmy usiąść i porozmawiać ? -spytał nagle. Hermiona zdziwiła się jednak kiwnęła twierdząco głową ,a on poprowadził ją stolika.
Rozdział świetny, jak zawsze aczkolwiek krótki. Czy tym niby Harrym nie jest przypadkiem Draco? ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i weny życzę :*
czuję ,że nie za trudno mnie było przejrzeć ;) mi zawsze wychodzą jakieś krótkie rozdziały :o powoli zbliżam się do końca zostało kilkanaście rozdziałów i pożegnamy się z tym Dramione
Usuń