sobota, 11 października 2014

Czasem prawda wychodzi na jaw chociaż nikt jej nie szukał



Hermiona zdziwiła się jednak kiwnęła twierdząco głową ,a on poprowadził ją stolika. Trzymając ją za rękę lawirował pewnie między tańczącym tłumem doprowadzając ją do stolika bez jednego potknięcia.Stolik był umiejscowiony w miejscu zapewniającym prywatność, blisko wyjścia i najsłabiej oświetlony. Chłopak gestem wskazał jej miejsce na kanapie tak ,że siedziała tyłem do sali ,a on usadowił się naprzeciwko . Długo tylko siedzieli nic nie mówiąc . Jej towarzysz nie zdradzał żadnych oznak znudzenia czy jakichkolwiek innych emocji. Hermiona lustrowała go mrużąc oczy i próbując przejrzeć iluzje jaką tworzyła maska. Miała nadzieje ,że wniosek jaki wyciągnęła po swoich obserwacjach jest trafny ,serce biło jej trzy razy szybciej kiedy tylko myślała o takiej możliwości . Kiedy znów na niego spojrzała odezwał się

-Możemy już przejść do konkretów ?
-Tak,myślę ,że powinieneś mi wyjaśnić kilka rzeczy.
-Prawda nie zawsze jest dobra

Dziewczyna zmarszyczyła brwi

- Nie rozumiem..ale mimo to chcę wiedzieć o co chodzi

-Więc chodź - Hermiona bez namysłu ruszyła za postacią wyszli na korytarz i weszli do pierwszej wolnej napotkanej sali. ,,Harry,, zrzucił garnitur ,krawat i wyjął koszulę ze spodni zaraz po tym ściągnął też maskę ukazując twarz Dracona . Serce gryfonki zadrżało i zaraz puściło się w szaleńczy galop. To on on ON śpiewał jej w duszy jakiś głos jednak to nie był koniec nagle twarz Draco zaczęła grać i po chwili stała przed nią smukła blondwłosa piękność niezwykle podobna do syna z tym samym spojrzeniem przeszywających niebieskich oczu . Narcyza Malfoy. Machnęła różdżką ,marynarka zamieniła się w żakiet a koszula zmniejszyła kilka rozmiarów . Drugie krótkie machnięcie i zamiast spodni miała na sobie elegancką spódnicę.

-Jestem tu zamiast Dracona ,mam ci wszystko wyjaśnić . On .. był tu ale został wezwany . Musze z Tobą porozmawiać to bardzo ważne , czy masz może miejsce gdzie mogłybyśmy porozmawiać ? -spytała z idealnym spokojem

-M-moje dormitorium niedaleko stąd - wydusiła panna Granger

-Chodźmy mam ci dużo do opowiedzenia.

**Dormitorium**

-Zaczęło się od tego ,że trzej Śmierciożercy zdecydowali się podburzyć młodych potomków dawnych Śmierciożerców i nie tylko . Obiecują im wiele rzeczy. Sławę , bogactwo ,władzę. Na ich czele stoi Lestrange zaraz po nim jest Carrow i Dołohow do tego dochodzi Nott , Pansy ,Crabbe,Goyle . Nowe twarze to między innymi Agnes Jennier ,Jack Holder i bliźniaki Nathanael i Dalila Raven a niedawno zwerbowali też Dracona.

-Przecież już raz ich pokonaliśmy. Teraz jest ich o wiele mniej.

-Tak tylko widzisz , właśnie zaczęły się spełniać słowa legendy która
-To nie możliwe - przerwała jej obcesowo Gryfonka - Legenda która mówi...legendy to bajki i
-Sądziłam ,że właśnie pani będzie wiedzieć co nieco o prawdzie zawartej w legendach. Insygnia Śmierci czyż nie ? Powiem pani ,że czarodzieje bardzo lubią wplatać prawdę w różne legendy - Hermiona w duchu przyznała jej rację i nie odezwała się dlatego Narcyza kontynuowała- Dosłowne słowa brzmią :

Dwoje bliźniaków rozdzielonych dwóch pozostałych na wieki złączonych
Jedna para osobna pośród mgły się odnalazła i jeden bez przeznaczenia
On drogę wyznaczy.

-Pięknie ale nadal nie wiem o co chodzi, brzmi jak zwyczajna bajka.. - Hermiona próbowała jeszcze raz zaoponować - Gdyby wszystkie legendy były prawdą wszyscy czarodzieje poszukiwaliby Fontanny Szczęścia.

-ale to przepowiednia! Nie widzisz tego ? Agnes i Jack to ci którzy odnaleźli się wśród mgły . Mgła oznacza niewiedzę mimo tego ,że nie są rodziną udało im się połączyć. Dwóch pozostałych na wieki złączonych . Mowa o Ravenach tych bliźniaków łączą bardzo specyficzne stosunki ale o tym później

- Więc co oznacza pierwszy wers ?

- I tutaj dochodzimy do ciebie ,to ty jesteś zaginioną bliźniaczką. Twoim bratem jest Matthieu -zapadła cisza słowa te zawisły w powietrzu między nimi,a oczy Gryfonki wypełniły łzy .

- To nie prawda ja nie mam brata - powiedziała łamiącym się głosem

-Masz go. Chodzi o Matthieu jesteście do siebie podobni chociaż nie w tak oczywisty sposób jak druga para bliźniąt.

-Nie , to niemożliwe - powiedziała Hermiona kręcąc gwałtownie głową - to jakiś absurd to..to to

- Prawda - podpowiedziała życzliwie Narcyza - Twoja matka , ona jest czarownicą. Jako jedyna była świadoma grożącego ci niebezpieczeństwa Matthieu oddała ,a z tobą wyjechała tutaj. Nie powiem niezwykle mądrze to wymyśliła ,a teraz ty musisz mi uwierzyć! To nie wygląda dobrze po złej stronie mają przewagę . Więcej bliźniaków z ogromnymi zdolnościami . Każdemu w udziale przypada aż sześć zdolności .

-Proszę przestać ja..to za dużo jak na jeden dzień . Przygotuje pani łóżko i jutro omówimy to...wszystko.

-Rozumiem niech będzie ale to ostateczny termin nie mogę się tu długo ukrywać
-Oczywiście - odparła dziewczyna zimno .

Leżąc już w łóżku w pokoju Hermiony Gryfonka kręciła się niespokojnie.Jak jej matka mogła ją okłamać ? Przez te wszystkie lata ukrywała prawdę. Wiedziała co przeżyła jej córka wojna na pewno nie była groźniejsza od prawdy . Gdyby dowiedziała się o tym od niej prawda nie byłaby tak brutalna . Sama jeszcze nie była pewna co się stało Narcyza w Hogwarcie przebrana za Draco i udająca Harry´ego. Matthieu jako jej brat,jakieś niezwykłe zdolności i powrót zła. To było zdecydowanie za dużo jak na jeden wieczór ,na skraju jej łóżka usiadła Narcyza i wzięła ją za rękę.

-Mogę ci zaśpiewać jak Draconowi kiedy nie mógł zasnąć . Uwielbiał tą kołysankę.
A la claire fontaine
M'en allant promener
J'ai trouvé l' eau si belle
Que je m'y suis baigné
Il y a longtemps que je t'aime
Jamais je ne t'oublierai.
Sur la feuille d'un chêne
Je me suis fait sécher
Sur la plus haute branche
Un rossignol chantait
Il y a longtemps que je t'aime
Jamais, jamais je ne t'oublierai.
Chante rossignol, chante Toi qui a le coeur gai
Tu as le coeur à rire
Moi je l'ai à pleurer
Il y a longtemps que je l'aime
Jamais je ne l'oublierai.
J'ai perdu mon amie
Sans l'avoir mérité
Pour un bouquet de roses
Que je lui refusais
Il y a longtemps que je l'aime
Jamais je ne l'oublierai.
Je voudrais que la rose
Fût encore au rosier
Et que ma douce amie
Fût encore à m'aimer
Il y a longtemps que je l'aime
Jamais je ne l'oublierai.
Il y a longtemps que je t'aime
Jamais, jamais je ne t'oublierai.


Kobieta przestała śpiewać i patrzyła na Hermione Tyle ją czeka chociaż i tak wiele już przeszła .Odgarnęła jej z twarzy kosmyk włosów, Dracon wybrał właściwą dziewczynę. Była tego pewna . Kiedy rano Hermiona otworzyła oczy zobaczyła zamiast drugiego łóżka stół nakryty do śniadania . Leżała na łóżku myśląc o wielu nowych dla niej rzeczach. Łzy zaczęły jej napływać do oczu na myśl o tym ,że ma brata ,rozumiała już zachowanie swojej matki i nie potrafiła jej nie wybaczyć. Zamrugała kilka razy żeby pozbyć się łez po czym wstała i zaczęła się ubierać. Kiedy Narcyza dołączyła do śniadania była już ubrana i uczesana oraz gotowa do zadawania pytań.

-Mówiliśmy wczoraj o bliźniakach z co z tym bez pary ?

- To jak się domyślasz Draco . Pełni rolę kogoś w stylu Króla na szachownicy tylko nie do końca zdaje sobie z tego sprawę.

-Mamy jakieś szanse ?

-Niewielkie wasza trojka zostanie przeniesiona stad do Beuxbantos nie będziecie mieli zwykłych lekcji. Zadaniem nauczycieli będzie nauczenie was jak korzystać z tych mocy i jak nad nimi panować. Zdarzało się już kilka niekontrolowanych wypadków właśnie po takich śladach Śmierciożercy znaleźli resztę . Wszystko przez głupie błędy i brak przeszkolenia.

-Śladach ?

-Użycie waszych mocy pozostawia w przestrzeni czasowej ,,ślady,, im więcej niekontrolowanej energii tym więcej śladów. Wyobraź sobie moc każdego z nas jako złotą aurę lub plamę światła. Mugole nie mają jej w ogóle za to moc czarodzieja pozostawia delikatny ślad niemożliwy do wykrycia za to wasza moc przekierowana zaklęciem , użyciem waszej zdolności pozostawia ogromną plamę światła . W wyniku tego ludzie wokół was zostają jakby napromieniowani światłem im bliżej was sie znajdują tym bardziej świeci otaczająca ich aura . Tak łatwo jest wytropić przyjaciół któregoś z was jeśli ktoś wie jakiej magii użyć

-Zwykły czarodziej żadnych śladów któreś z nas ..pochodnia ?

-Dokładnie -Narcyza popatrzyła na zegar - Musimy już iść Matthieu wie wszystko Ginny i Blaise również z nami jadą . Jeśli dopadną ich dopadną też was.Dracon dołączy do was gdy tylko uda mu się wyrwać i zgubić Lestrange´a i jego bandę. Twoje rzeczy spakowałam rano.Za równe sześć minut łapiemy świstoklik na błoniach .Chodźmy - kobieta wstała i szybkim krokiem ruszyła do wyjścia nie oglądając się na Hermione.

Dziewczyna zmierzyła wzrokiem pokój . Już chyba nigdy nie będę mieć chwili spokoju pomyślała po czym odwróciła się zbiegła pustym korytarzem ,a potem w dół po drewnianych schodach zrównując krok z matką Dracona . Nie zamierzała pokazać ,że jej świat ledwo sklejony z małych odłamków zaczyna rozpadać się na nowo. Zacisnęła zęby ktoś musi być twardy i tym razem to będę ja Hermiona Granger. Ginevra patrzyła na nią twarz miała bladą a oczy zaczerwienione jakby płakała

- Będzie dobrze - zapewniła ją ze spokojnym uśmiechem - Komu my nie dałybyśmy rady ? - zapytała mając nadzieje ,że rozbawi Ginevre która faktycznie uśmiechnęła się słabo. Objęła ją za ramię
-Palce ! - zawołał ostrzegawczo Matthieu patrząc na Hermione z kpiącym uśmieszkiem. Dziewczyny chwyciły świstoklik coś szarpnęło ją w okolicach pępka a wszystko wokół zawirowało. Po chwili uderzyła plecami w coś twardego.

-Ugh - jęknęła tracąc na chwilę oddech . Podniosła się z ziemi i podciągnęła też Ginny . Skrzywiła się nieznacznie widząc ,że...jej bliźniak stoi na nogach równie pewnie co Narcyza .

-Nie mogliśmy się teleportować ? - syknęła Weasley´ówna sprawdzając czy może stanąć na obtłuczonej kostce.

-Nie wiemy czy przypadkiem panna Granger nie potrafi przenosić się w czasie. Jeśli tak teleportacja zwiększa ryzyko przeskoku w czasie. Poza tym teren jest zabezpieczony.

Blondynka nie odezwała się więcej tylko stanęła naprzeciw ściany lasu. Przesunęła różdżką wzdłuż linii drzew ,a one rozstąpiły się ukazując ścieżkę.

-Nie dotykacie niczego i staracie się niczego nie widzieć i nie słyszeć. Nie mam ochoty ratować żadnego z was. Dzielą nas dwa dni drogi utrudnionej przeszkodami dlatego różdżki macie cały czas w pogotowiu.

Weszli z wahaniem za swoją przewodniczką do nieprzyjaznego lasu niepewni co czeka ich w środku i po drugiej stronie .


Oto rozdział komentować przepraszam ,że krótki ;D

3 komentarze:

  1. Jak zwykle rozdział genialny :) nie mogę się doczekać kolejnego ;) mam nadzieję że szybko zobaczę następny rozdział :)) uwielbiam czytać twojego bloga!!! :)
    Weny życzę :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję <3 dobrze ,że chociaz jedna osoba komentuje ;-; jesteś moim najlepsiejszym komentatorem rozdziałów na całym świecie ;D

      Usuń
    2. Masz niesamowity talent, wiem bo sama Lubie pisać (i może w końcu zdecyduje się założyć własnego bloga xd) i wiem jak ważne jest wsparcie gdy się pisze :) twój blog ma w sobie coś niesamowitego dlatego zawsze gdy tylko będę miała czas będę komkomentować :*

      Usuń