Szli wąską ścieżką jedno za drugim . Towarzyszyło im ponure milczenie i skrzypienie gałęzi mijanych drzew poruszanych wiatrem.Atmosfera panująca w tajemniczym lesie nie pomagała w polepszeniu ich samopoczucia.Zdawało się ,że drzewa czytają ich myśli ,a gęste chaszcze osaczają ze wszystkich stron .Hermiona nie wiedziała gdzie dokładnie zmierzają. Czego będzie się uczyć ? Czy to w ogóle dzieje się naprawdę ? Co zrobi gdy zobaczy Dracona ? Jak zwykle w jej głowie pojawiały się nowe pytania na które nikt jej nie mógł udzielić odpowiedzi albo nie chciał.Narcyza martwiła się o Hermione . Chyba za spokojnie Granger przyjęła te wszystkie wiadomości. Zachowywała się jakby nie do końca dotarły do niej wszystkie informacje. W sumie powinna być zadowolona , dziewczyna nie spanikowała i nie okazywała żadnych oznak zaburzeń psychicznych. Przynajmniej na razie pomyślała z sarkazmem.Blaise bez odwracania się uścisnął dłoń Ginevry która natychmiast oddała uścisk chwytając jego rękę jak ostatnią deskę ratunku. Nie zatrzymywali się idąc wciąż naprzód ,nie wiedzieli ile już idą, ani która jest godzina. Ich stopy miarowo wybijały takt na leśnej ścieżce,nie mogli określić jaka jest pora dnia. Czas tutaj był jakby zatrzymany od dawien dawna. Drzewa mogły skrzypieć ale żaden wiatr nie szemrał między gałęziami. W końcu wyszli na okrągłą polanę. Narcyza stanęła mierząc spojrzeniem idealnie wykoszony plac. Mijały sekundy może minuty ale ona nie ruszyła się . Zabini popatrzył na Hermione pytającym wzrokiem w odpowiedzi wzruszyła ramionami. Zmrużyła oczy usiłując dostrzec to w co wpatrywała się matka Draco.
-Nie możemy iść dalej ? -Zabini w końcu nie wytrzymał i
-Gratulacje - warknęła blondynka - złamałeś zasade Milczenia. Polana zaraz zniknie więc rozłóżmy obóz.
Faktycznie ,polana zaczęła się rozmywać .Hogwarccy uczniowie popatrzyli po sobie ze zdumienie. Nic nie wspomniała o jakiejś zasadzie milczenia. Hermiona i Narcyza zaczęły obkładać kawałek terenu zaklęciami ochronnymi. Rozłożyli dwa namioty do jednego weszła Ginny Hermiona i matka Dracona . Zabiniemu i Matthieu pozostał drugi z namiotów . Kiedy tylko odłożyli swoje rzeczy usiedli przy ognisku roznieconym przez Matthieu. Ogień był niebieski i unosił się kilka centymetrów nad ziemią . Najprzyjemniejsze było ciepło które z niego biło,dodawało otuchy swoim blaskiem rozjaśniając mrok.
-Dlaczego powiedziałaś że Blaise przerwał zasadę milczenia ? -Spytała nagle Ginny nie odrywając wzroku od tańczących płomieni. Ruda zadała pytanie nad którym głowili się od dobrej chwili. Wszyscy podnieśli głowy ,żeby spojrzeć na matkę Dracona. Ona tylko popatrzyła na młodą Weasley po czym sama zapatrzyła się w ogień.
-Jeśli podróżując przez ten las napotka się polanę trzeba stać na niej bez słowa. Nie ma wyznaczonego żadnego ...limitu czasowego. Można tak stać tydzień miesiąc, a nawet kilka minut. Kiedy uzna to za stosowne pojawi się nimfa tego lasu, będzie chciała wam powróżyć.Nie brońcie się, zróbcie co każe. Ona ma was sprawdzić. Jeśli przejdziecie test idziecie dalej jeśli nie musicie zawrócić.
-Sprawdzić ? -Zabini zmarszczył brwi - Jak ?
-Nie mogę o tym powiedzieć jestem związana zaklęciem - odparła obojętnie - a wy musicie szybko dojść na miejsce więc radzę położyć się spać. Wstała i weszła do namiotu nie zaszczycając żadnego z nich spojrzeniem.
Hermionie zdawało się ,że kobieta chce jej coś powiedzieć ale zrezygnowała z tego.Majaczysz Granger upomniała się w myślach,takie zachowanie nie pasuje do Narcyzy Malfoy.Ziewnęła szeroko cała adrenalina już z niej zeszła a ona poczuła się jak wyjątkowo sflaczały balon. Oczy same się jej zamykały ,a o tej porze szum drzew jakby nakłaniał utrudzonych wędrowców do zaśnięcia.
-Chodź Gin już faktycznie jest późno.
-Ja tu jeszcze posiedzę -odparła Ruda siadając bliżej Blaise´a ...o ile to w ogóle było jeszcze możliwe. Matt taktownie wstał i wycofał się do namiotu . Hermiona wstała i zatrzymała się przy wejściu do namiotu śledząc go wzrokiem. Dziewczyna zmarszczyła brwi , nie miała pojęcia dlaczego on nagle zrobił się taki...drażliwy. Czy to dlatego ,że dowiedział się ,że jest jego siostrą ? Z westchnieniem weszła do namiotu i cicho wspięła się na swoje łóżko. Była wykończona psychicznie i fizycznie. Miała dość wszystkiego, nie potrafiła być silna. Czy jej życie chociaż przez jakikolwiek dłuższy okres czasu może być spokojne ?! Najpierw wojna i piętno ,które nosiła na sobie przez długi czas. Kiedy zaczęło ono znikać...kolejne rozczarowania i przeciwności. Miała ochotę zwinąć się w kłębek i w życiu nie wstać z łóżka, a tego nie mogła zrobić.Zamknęła oczy ,a spod jej powiek bezszelestnie zaczęły wypływać łzy. Wyrwał się jej cichy szloch, który natychmiast zdusiła.Nasłuchiwała, a kiedy usłyszała jak matka Draco wstaje z łóżka zacisnęła powieki. Poczuła jak łóżko ugina się pod ciężarem drugiej osoby. Narcyza rzytuliła ją do siebie i tak trwały. Płacząca odważna Gryfonka i zimna współczująca Ślizgonka. Hermiona płakała cicho w jej ramię ,a Narcyza czekała aż dziewczyna się uspokoi.
-Chodź, musimy porozmawiać - była Ślizgonka wzięła ją za rękę i poprowadziła do prowizorycznego salonu. Wyciszyła pomieszczenie zaklęciem, żeby zapewnić im spokój, po czym posadziła Hermione na sofie i sama usiadła naprzeciw okrywając ich obie kocem. Chwilę tylko studiowała jej twarz kiedy Hermiona z zainteresowaniem wpatrywała się w ,,sufit'' śledząc wzrokiem geometryczne wzory, przecinające się pod najróżniejszymi kątami.
-Pytaj o wszystko co chcesz wiedzieć. Odpowiem na tyle na ile będę mogła
-Czy kiedyś będzie wreszcie normalnie ?- to pytanie właściwie mimowolnie wyrwało się z ust panny Granger. Pani Malfoy popatrzyła na nią. Hermiona nie spuściła wzroku w ,którym kryło się nieme pytanie. Starsza kobieta westchnęła.
- Tego nie wie chyba nikt. Wszyscy mamy nadzieję ,że kiedyś będzie normalnie. Wy i tak jesteście ,,nienormalni,, - uśmiechnęła się smutno
-Czego będziemy sie uczyć ?
-Wasza magia daje więcej możliwości. Po przeszkoleniu nie będziesz potrzebować różdżki przejdziesz na tak zwaną magie reczna. Szkoła została zbudowana zaraz po powstaniu przepowiedni ,czarodzieje chcieli być gotowi w każdej chwili na nadejście zapowiedzianych wydarzeń. Nie jesteście jedynymi którzy tę magię posiadają ale dokonuje sie selekcji. Analizowane sa wasze zdolności,cechy charakteru. Najczęściej trafiają tu osoby pasujące do więcej niż jednego domu. Jako jedyni pasujecie do przepowiedni reszta uzdolnionych to najczęściej pojedyncze osoby. Nauczymy was jak korzystać z waszego daru, jakie daje wam możliwości ,a na co musicie uważać.
-Kim właściwie jest Draco ?
-Przejął rolę swojego chrzestnego - Narcyza skrzywiła się- chodzi mi o Severusa - wyjaśniła widząc nierozumiujące spojrzenie Granger.
-To chyba...niebezpieczne ?
-Dracon kocha ryzyko i w pewnym sensie myśli ,że tym samym zatrze swoje winy.
-Każdy z nas by tak chciał , zatrzeć to co zrobił złego i pozbyć sie niektórych wspomnień - podsumowała zamyślona Gryfonka. Odpowiedziało jej zamyślone i nieobecne spojrzenie Narcyzy.
Komentować :)) przepraszam ,że krótki :))
Pierwsza!!! :) Ponieważ nie chce się powtarzać i co rozdział pisać to samo powiem tylko że jak zawsze świetny rozdział (popraw literówki bo w kilku miejscach takowe wystąpiły) ;* Już nie mogę doczekać się następnego rozdziału :) tak bardzo chcę wiedzieć co u Dracona ♥
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i weny życzę :*