czwartek, 5 marca 2015

EPILOG

-Za nas!
-Za nas! - podchwyciły ochoczo stukając się kieliszkami i chichocząc kiedy część szampana wylądowała na siedzeniach limuzyny. Chyba nikt nie przewidywał,że wieczór panieński zmierzy w takim kierunku. Panna młoda i jej najbliższe przyjaciółki...no cóż,spiły się jeszcze zanim impreza się rozpoczęła. Zaplanowany spokojny wieczór w klubie ze striptizem zamienił się w pielgrzymkę po klubach i przejażdżkę limuzyną po mieście. Kobiety bawiły się dbając o kieliszek panny młodej i swoje,ale jak nam wiadomo każdą rozrywkę w końcu odbierze nam życie...

-Naprawdę nie wiem co ty sobie myślałaś - warknął pod nosem mężczyzna starając się utrzymać w pionie przyszłą małżonkę
-Kochanie - powiedziała prostując się z godnością - to ty miałeś w planie być w moim stanie i tak mi się jutro pokazać na śniadanie - wyrecytowała chichocząc na widok jej złej miny. Nie przejmując się przewiesił ją sobie przez ramię i zaczął wspinać po schodach do mieszkania.


***kilka kilo rozsądku dalej***




Białe bukiety kwiatów ozdabiają poręcze schodów,białe wstążki tańczą poruszane wiatrem kiedy kolejny gość wchodzi do środka. Jasne światło oświetla hol z którego do ołtarza prowadzą ciężkie dębowe drzwi.Takie same schody prowadzą na drugie piętro. W pokoju na górze trwa radosne ożywienie. Dziewczyny pomagają sobie nawzajem zapinając sukienki,poprawiając fryzury i makijaż.

Po przeciwnej stronie budynku panowie czekają mierząc wzrokiem podenerwowanego pana młodego przemierzającego w tę i z powrotem pokój.

-Stary,zaraz się zacznie - drużba zatrzymuje go kładąc mu rękę na ramieniu.

-Chodźmy - odpowiada napotykając wzrok Blaisa.

Zajmują swoje miejsca,a on staje u szczytu obdarzając zdenerwowanym uśmiechem zgromadzonych gości. Czeka. Zdaje mu się,że mija wieczność nim w uszach rozbrzmiewa mu marsz weselny. Zauważa ją,ona nie schodzi po schodach tylko płynie po nich starając się uważać na szeroką spódnicę białej sukni. Nie mogąc oderwać wzroku od przyszłego męża bierze pod ręke Zabiniego,który zamiast jej ojca prowadzi ją do ołtarza. Ruszają szerokim przejściem w kierunku ołtarza. Ona walczy ze wzruszeniem chwytającym ją za gardło i chęcią dobiegnięcia do końca tak szybko jak się da na tych obcasach. W końcu przemarsz kończy się. Zabini podaje jej ręke przyszłemu małżonkowi. Uroczystość rozpoczyna się,wszyscy obserwują ich czekając na przysięge

-Czy ty Harry Jamesie Potterze bierzesz za żonę tę młodą kobietę i ślubujesz jej miłość wierność i uczciwość małżeńską aż po kres waszego istnienia ?
-Tak
-Czy ty Pansy Parkinson bierzesz za męża tego
-oszołoma-wyrwał się komuś zduszony szept.
-Malfoy -syknęła Hermiona z oburzeniem zagłębiając swój łokieć w jego żebra.
-Tego mężczyznę i ślubujesz mu miłość wierność i uczciwość małżeńską? -ciągnął niewzruszenie pastor.
-Tak -odpowiedziała wsuwając na jego palec obrączkę
-Witamy was na nowej drodze życia , może pan pocałować pannę młodą.

Kościół wybuchł oklaskami kiedy pan młody uniósł welon i pocałował Pansy.

-Boże niech ktoś ich od siebie odklei - burknął młody Malfoy ale mimo to oczy błyszczały mu radośnie nie gasnąc nawet po surowym spojrzeniem praprababki jego przyjaciółki.

-Zazdrosny Malfoy ? -spytała kpiąco Gryfonka kiedy objęci wychodzili z kościoła. Zamiast odpowiedzi otrzymała gorący pocałunek wyciśnięty pośpiesznie na jej wargach.

-Na Merlina! przestań przygryzać tą wargę,Granger, bo wyglądasz wtedy cholernie seksownie - wychrypiał z ustami tuż przy jej uchu. Nie zdążyła odpowiedzieć, między nich wcisnęła się Dalila z Agnes, a po chwili dołączył Zabini z Weasley. Rozprawiając wesoło wsiadali kolejno do samochodu,kiedy Hermiona chciała wsiąść Draco przytrzymał ją

-Dołączymy na przyjęciu - wyjaśnił czterem parom zdziwionych wpatrzonych w nich oczu.
-Mamy jeszcze coś do załatwienia-wyjaśnił nie mniej zdziwionej Hermionie.

Wziął ją za ręke i teleportował się...pod jej dawny dom. Z uśmieszkiem samozadowolenia pociągnął ją do środka.

-Okey ,teraz stań tu - powiedział ustawiając ją po czym stanął za nią obejmując ją-uwolnij trochę magii, ale tylko trochę-ostrzegł z twardą nutą w głosie-szukaj tego w powietrzu.

Dziewczyna nie sprzeciwiając się rozpuściła sieci szukając tej zmiany w powietrzu. Najpierw poczuła wybrzuszenie,a zaraz potem słodki posmak w powietrzu. Magia,użyto tu złożonego zaklęcia maskującego. -Czujesz stwierdził - teraz znajdź sposób na otwarcie tego. Przez moment mocowała się z zamkiem aż wreszcie zniosła niewidzialne bariery. Otworzyła oczy ,w suficie coś kliknęło i nagle znikąd pojawiła się klapa. Blondyn sięgnął do niej i pociągnął rozkładając stopnie. Weszli na górę,a on zapalił światło oświetlając dwoje drzwi. Ruszyła przodem , nacisnęła klamkę która nie stawiała oporu. Znalazła się w pokoju dziecka. Łóżko z baldachimem w kącie rzeźbiona szafka,korkowa tablica pozalepiana kartkami i rysunkami. Przeszła szybko przez pokój biorąc do ręki ruchome zdjęcie. Przetarła kurz,a na fotografii ukazała się dwójka dzieci . Z fotografii patrzyły na nią jej własne oczy. -Tu zawsze był wasz pokój -wyjaśnił blondyn stojąc w progu jakby chciał jej zostawić troch przestrzeni.


-Ty...skąd wiedziałeś ?
- Porozmawiałem z twoimi rodzicami uznali,że jednak powinnaś to zobaczyć.Chodź tu-usiadł na łóżku i poklepał miejsce obok siebie.

Kiedy zrobiła to co on zaczął opowiadać

-Byliście we czworo aż pewnego dnia przyszło po was dwóch mężczyzn.Jeden z nich wybrał chłopaka i odszedł z nim zamierzając przekazać mu swoją potęge. To był Grindenwald,Gellert Grindenwald. Wielu twierdzi,że u szczytu potęgi był silniejszy niż Czarny Pan. Gdyby nie wiedza,którą nam przekazywano przez ostatnie lata...nie chciałem cię rozpraszać dlatego nic nie powiedziałem-zasunął jeden z kosmyków na twarzy za jej ucho patrząc jej w oczy pytająco.

Kiedyś pewnie nieźle by się na niego wkurzyła,ale teraz ? Uścisnęła jego dłoń zachęcając do opowieści. -Ty zostałaś pod opieką Dumbledore´a,od dłuższego czasu krążą pogłoski,że byliście niezwykli jednak to ich obecność was aktywowała. Moim katalizatorem był Voldemort i nie powiem,żebym zamierzał się tym szczycić. Grindenwald zajął się Matthieu mogę podejrzewać,że uczył go czarnej magii jednak wie to tylko on. Dumbledore wtedy jeszcze ogarnięty walką ,,Dla większego dobra´´ zostawił cię,sfrustrowany tym co przypadło mu w udziale. Właściwie nawet gdybyś wykazywała jakieś zdolności nie cały rok później był już zbyt zajęty Wybrańcem,żeby nadal pokładać w tobie nadzieje. Tym sposobem poszłaś do Hogwartu bez swoich wspomnień.

-Nie wiem co mam ci powiedzieć - przyznała w końcu
-Po prostu kiedyś musiałem to wyjaśnić- wstał-teraz czekają na nas gdzie indziej.

Z wahaniem spojrzała w jego oczy nie starając się ukryć swoich pytań.

-Co mam teraz zrobić?
-Musisz mi zaufać-odparł z prostotą podając jej ręke i przyjęła ją.


Teraz to wspomnienie zatonęło w morzu innych myśli,a blakło zupełnie kiedy Maeghan wieszała się na jej szyi albo śmiała się,latając na swojej miotle. Była wysoka jak ojciec i szczupła jak matka. Kasztanowo brązowe włosy współgrały z jej lodowato niebieskimi oczami,których jedno spojrzenie było w stanie zmrozić niejednego amanta. Wtedy najbardziej przypominała jej Draco z tym samym stalowym uśmiechem. Blada jak Draco wyglądała niczym Śnieżka z poziomkowymi ustami Hermiony. Nie mogła narzekać na jej chęci do nauki,ale zachowanie...Ojciec mimo wszystko traktował ją jak swoją ulubienicę,którą zresztą była.Hermiona przysięgłaby,że jej mąż po cichu cieszył się z charakterku córki,tak bardzo przypominający cechy ich obojga włożone w nią jedną. Z każdą świąteczną przerwą wydawała się jej coraz doroślejsza i z niepokojem czekała na dzień w którym ujawnią się jej umiejętność. Ale właściwie, pomyślała na widok zbliżającego się Dracona i Maeghan nie było takiej bajki,która nie niosłaby z sobą jakiejś nauki z której należało wysnuć wnioski. Każda historia uczy nas czegoś nowego.




Przeżyliście ze mną to opowiadanie i ogromnie wam dziękuję,że byliście i mam nadziej,że będziecie mi nadal towarzyszyć :) <3 Nigdy nie marzyłam o 34 000 wyświetleń a dzięki wam się udało Kocham was wszystkich razem i z osobna. Epilog dedykuje Rosenatorce Roksanie i wszystkim którzy komentowali i towarzyszyli mi :)

3 komentarze:

  1. Zacznę może od tego, że podziękuję Ci za dedykację :) Twój blog był pierwszym jaki zaczęłam czytać o tematyce Dramione. Dlatego mam taką słabość i sentyment :* Miałaś wiele świetnych rozdziałów i z pewnością wiele momentów zwątpienia i dni bez weny, ale udało Ci się dokończyć, za co Cię podziwiam :)) Mam nadzieję, że jak będziesz pisała nowe opowiadanie, to zostanę poinformowana :D Życzę Ci dużo szczęścia i weny przy nowym opowiadaniu.
    Pozdrawiam i dziękuję,
    Rosenatorka :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nowe okolo 10-rozdziałowe opowowiadanie jest realizowane potem bedziemy myśleć dalej. Dziękuje za komentarz w przyszłości planuje udostępniać moją własną twórczość :)

      Usuń
  2. Skonczylam czytac.
    Nie wiem czy to przez moj telefon czy jak ale powiedz mi co dzialo sie miedzy epilogiem a rozdzialem gdzie Pansy z rodzenstwem przemierzali ten dziwny las. Czy dzialo sie cos miedzy tym?

    A tak ogolnie co do opowiadania.
    Bylo fajne. Duzo sie dzialo. I bez problemu zauwazylam twoj talent pisarski.
    Czekam na to opowiadanie na podstawie miniaturki I.

    Pozdrawiam.
    Zapraszam do siebie:
    http://miloscDramione.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń