Ominęła fanklub czekający aż ich guru wyjdzie po skończonym posiłku i podjęła próbę przedostania się na schody.W zamyśleniu i ferworze walki o przejście zderzyła się z czymś twardym i umięśnionym. No nie! Tego już było za wiele.
Zbyt szybko uniosła głowę, żeby spojrzeć prosto na obiekt swoich myśli.Zachwiała się niebezpiecznie, jednak na pomoc przyszło jej pomocne ramię. Spojrzała prosto na obiekt swoich myśli.
-Zawsze idziesz jak huragan? Zmiatasz wszystko na swojej drodze?
-Daj spokój – westchnęła,przewracając oczami – nie powiem kto tu kogo ,,zmiótł” - dodała mierząc sylwetkę Ginny znaczącym spojrzeniem.
-Ach,to – młoda Wesley’ówna poklepała się po umięśnionym brzuchu – treningi robią swoje.
No tak,słynne treningi. Hermiona podziwiała przyjaciółkę za godzenie nauki z karierą ścigającej. Faktem było,że nie zależało jej na ocenach nawet w połowie tak bardzo jak starszej Gryfonce,ale realizowała swoją pasję i mogła oderwać myśli od Harry’ego…
-Halo,jesteś tam? Hermiona?
-Tak,tak,słucham – przytaknęła skwapliwie,próbując przypomnieć sobie o czym była mowa.
-To jak, pójdziesz z nami? Miodowe Królestwo jest całkiem przebudowane, podobno podpisali umowę z Francją i dostali oficjalne pozwolenie na import ich słodyczy. Sama pomyśl, Nugatowe Matagoty...
Hermiona słuchała młodszej Gryfonki z delikatnym uśmiechem. Uwielbiała patrzeć jak ze zniecierpliwieniem odgarnia niesforne rude włosy,żywo gestykuluje próbując ją przekonać do swoich racji. Jednak mimo to nie mogła się pozbyć wrażenia, jakby z każdym słowem była coraz dalej i dalej...
-Nie daj się prosić!
Hermiona ocknęła się wreszcie.
-Ginny, myślę,że Harry chciałby mieć trochę czasu z tobą sam na sam. A ja...mam już plan na cały weekend,wiesz jak to jest. Przesuwasz jedną rzecz,a potem musisz przeorganizować cały dzień.Jeszcze te egzaminy... - starała się opowiadać o tym jakby ta wizja naprawdę ją przerażała. Aktualnie była to najlepsza wymówka,bo opierała się na starych prawdach.
-Oh,za pięć minut zaczynam Eliksiry! Muszę lecieć Herm, jeszcze o tym pogadamy - rzuciła Ruda ściskając Hermionę za ramię i popędziła przed siebie, potrącając po drodze kilku uczniów.
Starsza Gryfonka odetchnęła z ulgą, poprawiła zapięcie w swojej torbie i powoli zaczęła wspinać się do Wieży Gryffindoru. Musiała wypełnić jakoś wolny czas. Przyglądała się uważnie obrazom, dziewczyna z kwiatami dygnęła jak zawsze,a grający w karty profesorowie obserwowali ją podejrzliwie. W Pokoju Wspólnym siedziało zaledwie kilku pierwszorocznych, którzy tak jak ona mieli teraz przerwę. Zbici w jedną grupkę rozprawiali o czymś zaaferowani, rzucając jej tylko ukradkowe spojrzenia.
Hermiona poczuła ochotę by rzucić się na jeden z wygodnych pluszowych foteli, pokrytych czerwonym obiciem jednak zmusiła się,żeby pokonać kolejne stopnie. Rzuciła się na swoje łóżko, torba upuszczona niedbale rozpięła się. Niestety jej właścicielka nie mogła o tym wiedzieć,bo zasnęła.
Na każdej lekcji dozwolone było dziesięciominutowe spóźnienie i Draco Malfoy chętnie z tej możliwości korzystał. Dlatego nieśpiesznie zmierzał do sali na trzecim piętrze, gdzie za dwie minuty miało się zacząć mugoloznawstwo. Postał chwilę przy posągu jednookiej wiedźmy, jak to możliwe,że miała taki wielki nos? Rzucił jeszcze okiem do Izby Pamięci, obserwował Puchar,który pojawił się tu po Turnieju Trójmagicznym. Wygrawerowano na nim dwa nazwiska, Potter i Diggory, marne pocieszenie dla jego ojca. Bezwiednie skrzywił się w pogardliwym grymasie.Cała sala przypominała raczej sklep z antykami. Złote puchary, miedziane medale, srebrne i kryształowe statuetki. Wyjątkowo paskudne miejsce.
Wycofał się z Izby Pamięci i wreszcie skierował się do sali,gdzie od dobrych ośmiu minut trwały już zajęcia. Już prawie pukał, kiedy usłyszał szybkie kroki,ktoś biegł korytarzem. Zaciekawiony wychylił się,żeby mieć lepszy widok. Słyszał posykiwania zirytowanych portretów i...no tak, to nie mógł być nikt ciekawy. Nikt ciekawy nie biegnie,żeby zdążyć na mugoloznawstwo. Zrezygnował z pukania, z kpiącym uśmieszkiem otworzył na oścież drzwi kurtuazyjnym gestem przepuszczając przed sobą zdyszaną Hermionę.
-Dzięki,Malfoy - rzuciła,piorunując go wzrokiem.Weszła do sali,a za nią wkroczył Malfoy. Nauczycielka stała przy katedrze z ręką na biodrze,wyraźnie niezadowolona tym wejściem.
-Przepraszam za spóźnienie pani profesor,ja...
-Zagadaliśmy się w bibliotece - wtrącił się Malfoy,kłamiąc bez mrugnięcia okiem. Nauczycielka westchnęła ciężko, skłonności Malfoy'a do spóźnień były już powszechnie znane,ale nie mogła przepuścić tego,że zaczynał wciągać w to innych.
-Minus pięć punktów dla Gryffindoru i Slytherinu, jesteście państwo po dozwolonym na spóźnienie czasie. Następnym razem proszę się umówić przed lekcją - odwróciła się od nich i przeszła na środek sali,kontynuując wykład.
Hermiona patrzyła zdziwiona na plecy nauczycielki.Wydawało jej się,że wyhaftowany na koszuli smok porusza się połykając wzorzyste ważki. Było jej wstyd, co to w ogóle za bezsensowna uwaga o ,,umawianiu się"? O mało nie prychnęła zdegustowana.
W Malfoy'u zawrzało i zbladł ze złości, zacisnął usta w wąską kreskę i sztywno ruszył w górę auli,żeby zająć miejsce. Tuż za nim podążała ta irytująca Granger,gdyby na nią nie czekał nie straciłby punktów.Był rozczarowany swoją ciekawością,ale z drugiej strony nie był nią zdziwiony.To niemal rodowa cecha Malfoy'ów. Uśmiechnął się jednak pod nosem patrząc na zaczerwienioną Granger, czy ona kiedykolwiek spóźniła się na lekcje albo dostała ujemne punkty?
Skrzywił się obserwując co teraz wyczynia ta dziwaczna szlama. Ustawiała przybory równo na blacie.Kałamarz blisko kartki, tak,żeby wygodnie sięgnąć do niego piórem. Kartka pergaminu przed sobą,ale przesunięta nieco w lewo,dodatkowa kartka przygotowana na wszelki wypadek tuż pod ręką.Na Merlina! Rzucił okiem na to co miał na swoim blacie... układał rzeczy w ten sam pedantyczno - kompulsywny sposób co Granger.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz