-Wyciągam-oznajmiam zdeterminowany wpatrując się w piekarnik.
-Nie ma mowy ledwo się zarumieniły
-Jasne,jakieś trzy minuty temu
Okey,wiem jak to dla was wygląda.Dwójka prawie dorosłych klęczy przy piekarniku i prawie przyciska nosy do szyby. Nie, jeszcze nie zwariowaliśmy,ale przez niego kwestią czasu jest tylko kiedy głupota zacznie zżerać mój mózg. Rzuci się na moją błyskotliwość jakby była BigMac´iem. BigMac! Na samą myśl robię się głodna,a kuszący zapach pierników nie pomaga
-Dobra chef.Wyciągaj-zarządza, wreszcie zgadzając się ze mną.
Zakładam czerwoną rękawice w białe serca-kolorystycznie dopasowaną do fartuszka.Odchamiłem się,jak to nazywał mój ulubiony wujek.Powoli otwieram piekarnik,uważając,żeby gorąco nie uderzyło mnie w twarz. Szybko i zręcznie wyciągam gorącą blachę zapełnioną piernikami.A przynajmniej tak spbie wmawiam...
-Całkiem niezłe-stwierdza nonaszalancko mój piernikowy sommelier po szybkich oględzinach. I kto miał rację?
Uśmiecham się do niej z wyższością. No co? Wolno mi. Nie codziennie kobiety przyznają się do błędów.
Za pomocą szprycy i niezwykłych manewrów nożem ozdabiamy każdy piernik lukrem. Chcę wycisnąć trochę lepkiej mazi, gdy odzywa się dzwonek do drzwi. Oboje z Jen patrzymy na siebie i oboje rzucamy się do drzwi. Przebiegła żmija przepycha mnie ,wykorzystując element zaskoczenia i otwiera.
-O,hej.
Jej powitanie jest niespecjalnie entuzjastyczne. Nie takie w stylu ,,Oo hej jak dobrze cię widzieć´´ tylko bardziej jak ,,O.Hej.To znowu ty.´´ Wiecie o co chodzi. Mimo jej dziwnego tonu nie wychodzę zza drzwi.Coś każe mi zostać na miejscu i się nie wychylać.-Cześć, mam nadzieję,że jest Sylvia.
Co!? Znam ten głos...
-Kurwa- zakląłem patrząc na stojącą przedemna dziewczynę.Czuję,że Jane wyjmuje mi z ręki szprycę z lukrem,którą gwałtownie ścisnąłem.
-Język młody człowieku-upomina mnie Sylvia pojawiając się w korytarzu.
-Charlotte ? - starsza pani jest niemal tak zdziwiona jak ja.Shit,co za bagno.Co ona tu robi?
-Wróciłam na święta - mówi i...uśmiecha się do mnie lekko.Jak kiedyś.Cholera.
-Oh,to świetnie,wejdź. Nie spodziewałam się że przyjedziesz. Sylvia ukrywa zdziwienie i szybko wchodzi w rolę gospodyni.
Char odwraca się do mnie,a ja niemal odruchowo pomagam jej zdjąć płaszcz,jak zawsze. Nie,nie jak zawsze besztam się w myślach,jak KIEDYŚ.
Cała procesja rusza do kuchni,a kiedy w drzwiach pojawia się Caroline wybucha istne pandemonium. Sylvia przedstawia córkę, jednocześnie próbując zrobić miejsce przy stole,ale w końcu chyba rezygnuje,bo wyprasza nas do salonu. Stwierdzić,że ta sytuacja jest dziwna to za mało powiedziane.O mój Boże. Nie jestem w stanie wykrztusić nic więcej. On ją zna?! To jest TA dziewczyna? Pomijam już fakt,że wszyscy totalnie mnie ignorują. Nieznacznie krzywię się,kiedy Adam biegnie po jej płaszcz. O nie,to jeden z tych? Kopnięty w tyłek, ale mimo to wierny.
Moja wina,moja wina powtarzam w myślach jak mantrę.Jak ja żałuje wczorajszej nocy! Zamiast się wkurzyć czuję bezsilność, bo nie mogę cofnąć tego co powiedziałam.Właśnie to mój problem, najpierw gadanie,a potem myślenie. Teraz czuje się oszukana i może trochę opuszczona,mimo,że niczego nie straciłam.
Wciąż zapominam że mam za mało,żeby cokolwiek stracić.
Dajmy naszym bohaterom trochę odpocząć od naszych ciekawskich spojrzeń.Wyobraźcie sobie mieszkanie. Pokój w przyjemnym dla oka niebieskim kolorze,brązowe okna w oprawie zwiewnych firanek. W rogu niewielkie łóżko,teraz starannie posłane. Tuż obok kuchnia. Nie trudno ją sobie wyobrazić, przypomina reklamę sklepu ze sprzętem kuchennym. Białe płytki z emblematami kawy zajmują wolne miejsca na ścianach tam,gdzie nie sięga kuchenna zabudowa. Niektórych sprzetów zwykły śmiertelnik nie byłby w stanie nazwać,a co dopiero używać. Płyta indukcyjna lśni czystością,lodówka o podwójnych drzwiach zajmuje prawie 10% powierzchni. Kuchnia mistrza. Salon to przestronne pomieszczenie,o wiele przytulniejsze niż pozostałe. Kanapa ma kolor wypłowiałego dżinsu, idąc na balkon można przejrzeć się w wiszącym na ściani lustrze. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze łazienka.Na drugim piętrze gabinet i sypialnia,mała biblioteka. W każdym pomieszczeniu panuje nowoczesny wystrój.Wiecie już o jaki typ mieszkań mi chodzi?
Wejdźcie po spiralnych schodach na góre.Wam też kręci się w głowie? No nic,ruszajcie dalej.Otwórzcie te ciemnobrązowe drzwi po lewej.
Tak te.Ciszej!Po cichu,o,właśnie tak
Widzicie ? Nie? To ja wam powiem co powinniście widzieć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz