sobota, 8 marca 2014

DZIEŃ KOBIET

Chciałam życzyć wszystkim kobietom małym i dużym :)  które czytają mojego bloga Wszystkiego Najlepszego Słodyczy i Spełnienia Marzeń w tym wyjątkowym dniu 8 marca :) <3 SZCZEGÓLNE życzenia kieruję do Lidii i Natalii moich przyjaciółek <3 <3 Ten bukiet i czekoladki są dla każdej z Was :* Mam nadzieję ,że uczcicie ten dzień . A jeśli nie macie jeszcze kilka godzin żeby skołować jakąś komedie romantyczną i oglądnąć ją sobie :)




piątek, 7 marca 2014

Wena nagle przyplynela i oto rozdzial. Nie wiem czy dlugi poniewaz napisany na telefonie poniewaz napisany na telefonie zamierzam znow dodaac cytaty dodam jak wejde z kompa ;3




-Ile nam zostało czasu ?
- Myślę ,że mamy czas do wakacji . Wcześniej nie zbiorą sił nie będą chcieli ryzykować .
-Dziękuję ci , Severusie. Nie chciałbym za wcześnie siać paniki - powiedział spokojnie Dumbledore z bardziej zamyślonym niż przestraszonym wyrazem twarzy.W twarzy Snape'a też nie drgnął ani jeden mięsień.Musieli tylko czekać a to czasem jest gorsze od... niektórych rzeczy.





******
Chodź ,jesteś już blisko . Ślizgon rozejrzał się był w jakimś ponurym lesie . I znów to uslyszal,głos który go wołał. Bez wahania ruszył przed siebie ,kluczył między ciemnymi powykrzywianymi drzewami podążając za głosem.Lawirował między zwalonymi pniami .Z korony drzew zerwały sie wielkie czarne ptaki kracząc ; Śmierć! Śmieerć! Blondyn patrzył za nimi kiedy gdzieś za nim ktoś złamał gałązkę.Odwrócił sie szybko jednocześnie próbując wyjąć z kieszeni różdżkę ale nie znalazł jej tam. Na jednym ze zwalonych pni nad brzegiem jeziora ,przed nim, majaczyła kobieca postać .Podszedł do niej,mimo to sie nie odwróciła.


-To jakiś głupi sen ?  Po co tu jestem.?Kim TY jesteś ? -zapytał ale jego własny głos wydał mu się dobiegający z daleka i przytłumiony.
-Jesteś tu, Draconie Malfoy´u. Ale to jeszcze nie czas - mówiąc to machnęła albastrową ręką odrzucając go na pobliskie drzewo. Które zaczęło go wciągac w siebie . Otworzył oczy .

Odgarnął z twarzy czyjesz gęste kręcone włosy. Najpierw zobaczył drobny nos , pełne usta i piegi na które padało właśnie słońce. Dzięki Granger za podróż do krainy koszmarów- pomyslał . Nie mógł sie poruszyć. Co sie w ogóle wczoraj stało ? Zamknął oczy przywołując wszystkie wspomnienia z ostatniego wieczoru . Nie, chyba do niczego nie doszło . A skoro Granger jeszcze śpi ..dlaczego nie mógłby jej troche wystraszyć? Nie mogł jej odwrócić do siebie tylem dlatego objął ją ramieniem zamykając oczy i przywołując na twarz minę słodkiej sennej niewinności.

Zdawało mu się ,że już wieczność tak będzie leżał kiedy Hermiona wreszcie sie poruszyła . Draco opanował uśmiech i czekał. Patrzył na nią spod przymrużonych powiek . Sama chyba na wiedziała jak zareagować kiedy z jej twarzy wyczytał nagła decyzję. Zepchnęła go z łóżka ,Draco uprzedzony o sekunde wczesnie objął ją jeszcze mocniej ściągając ją na podłogę i przygniatając swoim ciężarem .


-Złaź ze mnie! - wydusiła
-Ja nie wiem dlaczego ta pozycja tak ci przeszkadza . Mi jest całkiem wygodnie - powiedział na pozór poważnie ale na jego ustach igrał rozbawiony uśmiech ,
-Jesteś sadystą - oznajmiła.
-dobra dobra . Wstanę tak jak zawsze -powiedział nie ruszając sie nadal ani o centymetr.
-Miałeś wstać .
-Mamoo jeszcze chwila- powiedział zadowolony ze swojego żartu
-Ok olśniłeś mnie swoim żartem Wstawaj !
Dracon nie chciał jej bardziej denerwować dlatego wstał podał jej rekę ale ona tylko prychnęła.

-za 15 minut schodzimy na śniadanie-oznajmił chłopak. Kiedy już miał wejść do swojego pokoju oberwał czymś miękkim w głowe.Odwrócił sie baardzo powoli. Popatrzył na poduszkę uchachaną Gryfonke jeszcze raz na poduszke i znów na Hermione.
Ryknął i ruszył w jej kierunku. Zaśmiał sie złowieszczo widząc jak oczy rozszerzają się jej ze zdumienia po czym zrywa się i ucieka po pokoju.
-Malfoy psychopata-piszczy. Sukienka przeszkadza jej dlatego w biegu tylko podwija ją troche . Wreszcie udało jej sie wbiec do pokoju zamknąć drzwi . Hermiona rozejrzała sie po pokoju. Skucha. To pokój Dracona.

-Hermiona wpuść mnie !
-Nie ma mowy !
-Wpuść mnie grzecznie to zaponę o Malfoy´u psychopacie-mowi poważnie ale słyszy ,że głos mu drży ze śmiechu.

-Hmmm.. Nie!
-Twoja bielizna będzie zaraz powiewać na sztandarze w Wielkie Sali! -zagroził
-Nie wierzę ci - odkrzykneła ale już nie tak pewnie. Przyłożyła ucho do drzwi nasłuchując jakichś odgłosów. Czyżby już wyszedł .? Uchyliła drzwi powoli coraz więcej i więcej aż otwarły sie całkowicie. Ślizgona już nie było.Chyba nie pobiegł spełnić swojej groźby przecież to śmieszne .

-Mam cię! -Hermiona az podskoczyła ze strachu.
-Jak ty sie tu znalazłeś ? - spytała zadowolonego blondyna .
-Przeszedłem przez balkon. Straciłem marynarkę ale było warto.
-Jak to straciłeś marynarke ?
-Wiatr mi ją zwiał - wzruszył ramionami-wiesz jaki ja jestem genialny dlatego ubietaj sie musimy gdzies skoczć przed śniadaniem .  

Hermion wyszla z jego pokoju przechodzac szybko do swojego . Co za poranek . Dawno sie tak nie bawiła.On nie jest wcale taki zły w sumie to w ogóle nie jest zły.Ale dziś mu na serio odbija . Co nie oznacza ,że nie można pomóc mu w realizacji tego pomysłu o którym mówił. Ubrała fioletowy sweter i zwykłe niebieskie jeansy starte w kilku miejscach . Przeczesała włosy związała w wysoki koński ogon zmyła makijaż i wyszła z pokoju. Czekała na Malfoy'a  ,a kiedy nie wychodził zapukała do drzwi jego pokoju.

 -Wychodź wreszcie ile mam na ciebie czekać ?!       
-Idę - powiedział po czym drzwi otworzyły się i ukazał się w nich Malfoy z różdżką w ręce- Masz swoją ? -spytał. Hermiona poklepała się po kieszeni jeansów.
-Zawsze na swoim miejscu - zażartowała.
-Teraz idziemy ,,odwiedzić'' pewną Diabelską parę albo raczej wykręcić im diabelsko dobry kawał. Chodź opowiem ci wszystko po drodze.

**pół godziny później w klasie koło Wielkiej Sali**

-Masz wszystko ? -spytała Hermiona podekscytowana . Mimo woli dała się wkręcić w ten żart.
-Jasne . Spali jak zabici niczego nie zauważyli. - blondyn uśmiechnął się pod nosem.
-Teraz wystarczy to przymocować...
-I piękny sztandar gotowy - dokończył blondyn - poproszę jednego ze skrzatów o drobną przysługę ,a teraz pora ich wywabić na śniadanie.

 ****
-Uwaga ! Pali się !! Pożar !
-Coo?! - Diabeł wyskoczył z łóżka prosto na podłogę usianą ubraniami jego i Wiewiórki..
-Żartowałem-opowiedział Malfoy
-Draco jeszcze raz taki numer..
-Jeśli się zaraz nie wygrzebiecie z tego łóżka minie wam śniadanie. 
-I co mam ci podziękować ? 
- W sumie czemu nie ? 
-Ok daj nam chwilę.
-Czekam koło obrazu . Tylko ruchy - pogonił go na odchodne Dracon.



-Złapał przynętę ? -spytała Hermiona
-Taak zaraz zejdą. Juz się nie mogę doczekać - potwierdził chłopak.
 

środa, 12 lutego 2014

Dziewczyny tańczyły co chwile zmieniając partnerów jednak żaden ze ślizgonów nie przyłączył się do nich. 

-Chodź Miona muszę sprawdzić czy makijaż mi się nie rozmazał  -Ruda przewróciła oczami. Hermiona uśmiechnęła się pod nosem , widać było ,że Ginny zależy żeby wyglądać idealnie.Ciekawe dlaczego albo raczej dla kogo

Weszły do łazienki zamierając w drzwiach.

-Miałyśmy zapukać ? - zapytała ostro Hermiona. Ron oderwał się od młodszej dziewczyny .
-O..ee to nie tak jak myśłisz.
-Skąd wiesz co myślę ?! Zejdź mi z oczu zrywam z tobą . - oznajmiła zimno. Ron wyszedł prowadząc z swoją partnerkę .

Kiedy wyszli Ginny odwróciła się do Hermiony .
-Nie chcesz wrócić do pokoju ?
-Nie Ginny . Zamknęłam ten rozdział  i zamierzam się dziś świetnie bawić.
-Podoba mi się twoje podejście - rzuciła Ginny wychodząc z łazienki.



-Cześć dziewczyny - rozległ się za nimi cichy głos kiedy jeszcze nie zdążyły dojść do parkietu. Obie Gryfonki odwróciły się za nimi stała Luna uśmiechając się pogodnie. Włosy spływały jej falami na ramiona odsłonięte przez suknię której kolor przechodził od fioletu po granatowy niebieski. W pasie suknia była wyszyta małymi kryształkami odbijającymi światło kul dyskotekowych .
-Cześć -odpowiedziały niemal równocześnie.
-Hermiona  świetna impreza . Nie mam pojęcia jak wy to zorganizowaliście.
-Oh . To była praca zespołowa.
-Naprawdę jest świetnie.Miłej zabawy -powiedziała Luna i już miała odejść kiedy jeszcze odwróciła się do Hermiony-On naprawdę cię kocha ale tego nie okazuje - rzuciła tajemniczo po czym wmieszała się w tłum tańczących.
-Chodziło jej o Ronalda ? -spytała Ruda.
-A o kogo innego ? Jeszcze..nikt nie wie.- odpowiedziała  Hermiona. O co mogło chodzić Lunie ?

-To jak ? Gotowe na drugą część imprezy ? - spytał Diabeł pojawiając się naglę z Draconem koło nich .


Wyszli przed Trzy Miotły gdzie czekały już limuzyny ,mające przewieźć ich do zamku. Czarodzieje byli zdziwieni takim środkiem transportu. Członkowie mugolskich rodzin z zapałem wyjaśniali swoim partnerom czym są te ,,pudełka na czterech kołach''

Hermiona i reszta towarzystwa wsiedli do kolejnej podjeżdżającej limuzyny.Podróż trwała wyjątkowo krótko . Wysiedli od razu wchodząc na czerowny dywan prowadzący po schodach do zamku.Kiedy tylko znaleźli się w środku oślepił ich blask fleszy. Hermiona uśmiechnęła się,jest dokładnie tak jak zaplanowali. Draco podał jej ramię ,a ona ujęła  je zdziwiona. Pary jedna po drugiej zaczęły tłoczyć się w sali. Wszystko było tak jak zaplanowali . Na scenie stał Dumbledore .

-Chciałem powitać was na tym balu. Nasi prefekci Naczelni poradzili sobie z tym zadaniem śpiewająco. Niespodzianką jest wspólne wykonanie dwóch tańców przez naszych utalentowanych organizatorów. Prosimy ich do rozpoczęcia tańca. Dziękuję za uwagę.

-Chodź - syknął Draco ciągnąc za sobą sparaliżowaną Hermione- Gdybym ci powiedział wcześniej spanikowałabyś jeszcze bardziej. Aha . Musimy ulepszyć twoją sukienkę -pociągnął za bezcenną kreacje robiąc z jednego jej boku rozcięcie sięgające połowy uda.

-Co ty sobie wyobrażasz ? - syknęła tym samym tonem Hermiona ,uśmiechając się do uczniów kiedy prowadził ją na środek.
-To będzie tango. Dumbledore nie chciał nic bardziej neutralnego - skłamał lekko .
-Malfoy ja nie zatańczę - teraz w jej głosie pobrzmiewała już lekka panika .
-Zatańczysz - stwierdził i wiedziała ,że mam rację, Jeśli gdzieś tu jest Ron nie da mu patrzyć na swoją porażkę.

Malfoy wyprowadził ja na środek . Jedną rękę położyła mu na ramieniu drugą ujął on .Spojrzeli na siebie. Oboje byli przerażeni tym co zobaczyli w swoich oczach . Poruszali się po parkiecie patrząc sobie w oczy jakby chcieli w nich wszystko wyczytać.Draco objął ją mocniej niż na początku.Ich oczy zaczęły mówić. Mowa ciała mówiła to co nie chciało wyjść z ich ust. Nie zwracali na nic uwagi ,zapomnieli ,że są w sali z innymi uczniami .Byli sami bo tak się czuli o to dawało im swobodę której im brakowało.Wirowali pokazując swoje umiejętności . Idealne tango.Po czasie który wydał się im zaledwie sekundą muzyka ustała ,a oni zeszli z parkietu.

Po chwili dołączył do nich Blaise z Rudą . Dracon rozlał do szklanek Ognistą i podał wszystkim .
-Za dzisiejszy wieczór -powiedział stukając się z nimi szklankami .
-Zgadnijcie kto nie pojawił się na dzisiejszym balu  ? - zapytał Diabeł .
-Harry i Pansy ! - wykrzyknęła Ruda.
-Czy ty zawsze musisz ukraść mi puente ?  - zapytał Zabini głosem rozkapryszonego dziecka.
-Hahaha no no no . Ciekawe co oni robią- powiedział Smok tonem nie dającym żądnych wątpliwości co do swoich podejrzeń .
-Wątpie żeby Harry był do czegoś zdolny - zachichotała Hermiona.
-Sugerujesz ,że on.. -zaczął Blaise z szerokim uśmiechem .
-Nie ty zboczeńcu ! Po prostu on chyba nie wie... co i jak .
Dracon zakrztusił się ognistą
-Potter jest prawiczkiem ?!
-Głośniej jeszcze pół sali nie usłyszało - powiedziała Hermiona.
Wzrok Draco spotkał się z wzrokiem Zabiniego i nagle obaj parsknęli śmiechem. Rżeli dobre kilka minut jak dwa łyse jednorożce ,opierając się jeden o drugiego.

-Potter dziewica - wykrztusił Blaise między jedną a drugą salwą śmiechu.Kiedy wreszcie się uspokoili uznali ,że nie będą marnować wieczoru. Ruszyli na parkiet gdzie pobrzmiewały szybkie kawałki niczym w najlepszym klubie.


Kiedy bal dobiegał końca  do Hermiony podeszła kompletnie pijana Lavender .

-Nigdy cię nie lubiłam -wybełkotała- Draco powinien być ze mną.
-Chyba twój FunClub chce się o ciebie upomnieć . Nie rozumiem dlaczego są zazdrosne - szepnęła do Dracona Hermiona.
-Bo wyglądasz świetnie - powiedział równi cicho po czym dodał głośniej - Lavender byłbym wdzięczny za drinka .
-Oh oczywiście zaraz wracam - powiedziała i odeszła.
-W nogi - mruknął blondyn .

Wyszli szybkim krokiem z sali balowej.

Kiedy tylko weszli do swojego Pokoju Wspólnego opadli na kanapę . Siedzieli chwilę nie odzywając się kiedy zaczeła ich ogarniać senność . Potem była już tylko ciemność.

******
-Gdzie zniknął Smok i Miona ? -spytała Ginny Diabła.
-Nie wiem ale mam pewne podejrzenia za to wiem na sto procent gdzie my możemy się udać . 
-Do pieczary pewnego diabła ? 
-Nie kochanie , prosto do nieba .







Czytaliście końcówkę ? wyszło takie .. romantyczne : P ehh nic na to  nie poradze trzymajcie się : )   






                                                                                                                                                                                                                                                                 

środa, 5 lutego 2014

-Gdzie one są ? - spytał blondyn . Mrużył oczy próbując zobaczyć coś w tym fioletowym dymie. Teraz zaczynał żałować ,że umówili się z nimi w klubie zamiast dostać się tu z nimi. Ustalili ,że do Hogsmeade uczniowie dostaną się za pomocą proszku fiuu.Wszyscy już tańczyli podskakując do rytmu.

-To nie one ? - Blaise wskazał mu ruchem głowy dwie dziewczyny wychodzące z kominka. Widać było tylko zarys ich sylwetek.Blondyn w odpowiedzi wzruszył ramionami. To mogła być każda ale nie zamierzał się fatygować z pytaniem Czy to ty Granger ? Nie ? Przepraszam bardzo idę szukać dalej. Taaa już leci. Odwrócił się na krześle.

-Skoro mam tu siedzieć to chociaż się czegoś napije.Blaise,pijesz ? -spytał swojego kompana.
-Też pytanie Smoku-Zabini wzniósł oczy do nieba.
-Dwie ogniste whiskey -rzucił Dracon w kierunku barmana. Odebrał od barmana swoją szklankę wziął łyk odwracając się i o mało jej nie upuścił.

To BYŁY one. Szły w ich kierunku na wszelki wypadek odłożył whiskey na bar ,a sam oparł się o niego łokciami uśmiechając się pod nosem.

-Co się tak szczerzysz ,? - No tak,rzeczywistość dała mu z buta prosto w twarz. Na moment zapomniał ,że to nadal była Granger.
-Wyglądacie świetnie-  rzucił Diabeł taksując Ginny wzrokiem
-Drinka.? -spytał Draco.Jeśli choć trochę spije Granger to może przeżyje ten wieczór bez jej docinków.
-Ni...
-Chętnie - przerwała towarzyszce Ruda .

Draco odetchnął w myślach chyba wisi tej Rudej przysługe. Cóż zawsze może obiecać jej swoje błogosławieństwo w razie gdyby chciała coś ten tego z Blaisem.

A starsza gryfonka...wyglądała świetnie ,większość chłopaków o mało nie pośliniła się na jej widok.

-Za nas - Blaise wzniósł toast.
-Jakie to skromne - zauważyła Ruda stukając się z nim kieliszkami .
-Skromnośc to moje drugie imię - odparował Diabeł z iście diabelskim uśmieszkiem .

 *******
W Pokoju Wspólnym Gryffindoru jedyne światło dawał jasno płonący kominek.Przy nim, na podłodze siedziała oparta siebie dwójka nastolatków . 

-Na pewno nie wolałabyś byc tam  z innymi ? - spytał chłopak.
-Tu jest dobrze . Miałeś dobry pomysł - dziewczyna uśmiechnęła się do niego . 
-Co zrobiłaś z Ronem ?  
-Powiedzmy ,że dałam mu wolne . Chyba nie był zadowolony ,że Hermiona idzie na ten bal z Draconem . Mówił coś o głupich ,przestarzałych zasadach . Myślę ,że powinien - urwała wpatrując się w zielone tęczówki które były zaledwie kilka centymetrów od niej.
-To nasz wieczór - wyszeptał chłopak pochylając się jeszcze bardziej - Ja..nie mógłbym bez ciebie życ.

Mógłbyś pomyślała gorzko dziewczyna . Gdybyś wiedział kim na prawdę jestem . 
-Kocham cię Pansy - powiedział zanim zamknął jej usta pocałunkiem .Dziewczyna oddała go z niemal równą pasją . Teraz będzie życ chwilą. Reszta może poczekac .

*******
-Miał wtedy taką zdezorientowaną minę -zaśmiewał się Blaise.
-To musiało byc słodkie - zaśmiała się Hermiona.
-Zabini jeśli opowiesz jeszcze jedną ,,śmieszną '' historie nakopię ci..
-Dobra dobra Smoku ... ale sam przyznaj miałeś wtedy najsłodszą zdezorientowaną minę na świecie.

Dziewczyny wybuchły śmiechem .

-Oczywiście . Słodycz to moja zabójcza broń- uśmiechnął się ironicznie .
-Taaa to już moje smarki bywają słodsze - zarechotał Diabeł . 
-Wy tu sobie dyskutujcie ,a ja idę z Mioną potańczyc - Ginny zeskoczyła ze swojego krzesła.
Przepychając się przez zatłoczony parkiet wreszcie znalazły trochę miejsca

-Oni chyba nigdy nie przestają się kłócic  stwierdziła młodsza gryfonka.
-Tak za to jakie inteligentne cienkie riposty. 
-Coś czuje ,że ten wieczór będzie niezapomniany . 




Uff wreszcie nareszcie rozdział krótki bo krótki ale jest . Trzymajcie się ciepło. : )

wtorek, 21 stycznia 2014

Hermiona obudziła się rano wyjątkowo wcześnie . Jeszcze nie całkiem przebudzona przeciągnęła się zamierając w połowie gestu. Brązowe oczy rozszerzyły się w przerażeniu. Nigdy już nie odbuduje swojej reputacji. Płakała w ramionach pewnego ślizgona opowiadając mu swój koszmar. No może nie cały..ale jednak. To było takie w bardzo nie gryfońskim stylu. Na myśl o tym ,że musi dziś z nim tańczyć.. Walc jeszcze przeżyje ale coś tak erotycznego jak tango .?! Wstała poprawiając swoją koszule nocną. Myśl o tym ,że Malfoy ją w tym widział .. ydafug ! To była największa porażka w dziejach Hogwartu.

Kiedy tak rozmyślała do pokoju wpadła Ginevra. Położyła tacę z zapiekanką i herbatą na jej stoliku nocnym .

-Zjedz to . Musimy sie przygotować do balu.
-Malfoy cię wpuścił .?
-Sama się wpuściłam -odparła Ruda wesoło-Twoim partnerem zajął się Zabini.

Kiedy Hermiona już zjadła Ginny rzuciła jej szlafrok.
-Urządzimy sobie SPA - uśmiechnęła się.

Wyprowadziła Hermione do salonu. Starsza dziewczyna staneła jak wryta . To BYŁO spa. Dwa ,,leżaki´ oraz zastęp makijurzystek, masażystek i Merlin wie kogo jeszcze.

Najpierw umyli im włosy ,a potem obie dziewczyny w turbanach na głowie położono na fotelach. Jedna z kobiet nałożyła im na twarz jakąś jadowiciezieloną maseczkę. Hermiona leżała nie wiedząc jak sie zachować.

Czuła się głupio gdy ludzie krążyli wokół niej próbując ją ,,upiększyć''.Stopy włożyli im do miski z dziwną białą cieczą o której pochodzenie Hermiona wolała nie pytać.

Końcową fazą był manikiur i pedikiur oraz nałożenie makijażu i upięcie fryzur. Ginn miała starannie wyprostowane przedłużone włosy . Hermionie spięto włosy z tyłu w coś w rodzaju koka z wypuszczoną grzywką. Młodsza dziewczyna założyła czerwoną sukienkę bez rękawów z koronką na plecach i z rozcięciem zaczynającym sie od uda.

Hermiona ubrała swoją sukienkę i szpilki.Stylista zaprowadził ich do dużego lustra w ozdobnej złotej ramie. Hermiona wygładziła sukienkę a dziewczyna w lustrze powtórzyła jej gest. Nie mogła uwierzyć,że to one wyglądały na niezłe laski

-Wow! Dziś wszyscy faceci są nasi - swtwierdziła z wrodzoną skromnością Ginevra.
-A ty tylko o jednym - jej przyjaciółka przewróciła oczami po czym obie wybuchnęły śmiechem. Nikt nie zwrócił uwagi na czarnego kruka siedzącego na oknie .

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Mam chwilkę więc wrzucam rozdział albo raczej jego połowę ;P Są tu jacyś wielbiciele Darów Anioła ? Mam stronę gdzie można przeczytać Miasto kości,popiołów,szkła,upadłych aniołów i zgubionych dusz :) Jakby co piszcie w komentarzach.

Niechętnie powlekła się w głąb sklepu. Niestety w każdej sukni znajdowała jakiś defekt .Draco podążał za nią
-A ta ? - pytał za każdym razem gdy mijali którąś z licznych sukien.
- Zbyt jaskrawa -stwierdziła mierząc wzrokiem jadowicie pomarańczową suknię.
-Może ta ?
-Za bardzo...księżniczkowata - odpowiedziała patrząc na różową suknię pełną koronek, ponaszywanych pereł. Czułaby się w niej jak wielka beza.
-Czekam przy kasie jak coś wybierzesz daj znać.

Hermiona stanęła tak nic nie wybierze. Zamknęła oczy i wyciągnęła z wieszaka pierwszą suknię którą poczuła pod palcami. Otworzyła oczy i zaparło jej dech w piersiach. Sukienka którą wyjęła była.. po prostu nie miała dla niej określenia. Była bladoróżowa,długa do ziemi. Materiał pięknie się układał, spadając miękko na ziemię. Przód sukni w tali obszyty był maleńkimi perłami z tyłu miała odkryte plecy z delikatną koronką. Ruszyła z nią do przymierzalni. Kiedy wyszła usłyszała głos Dracona.

-No , no. Całkiem nieźle.

Hermiona przebrała się i wyszła z suknią z przymierzalni. Gdy tylko doszła do kasy gdzie stał Malfoy ekspedientka podeszła do niej. Wyjęła jej suknię z rąk zapakowała w eleganckie pudełko i wcisnęła do ręki. Nawet się nie obejrzała jak Malfoy wyprowadził ją, bezceremonialnie popychając do drzwi.

-To chyba wszystko. Wracamy - oznajmił ślizgon.Przeszli przez ulicę wchodząc do małej kawiarenki. Hermiona uśmiechnęła się wchodzac do środka ,aż biło tu rodzinną atmosferą. Draco uchwycił jej uśmiech.

-To moje ulubione miejsce -wyznał nagle. Odchrząknął i ruszył na zaplecze widząc jak na niego spojrzała. No tak w jej oczach jest nic nie czującym Malfoy'em.

Na zapleczu stał kominek. Dracon kręcił się po pokoju jakby znał go od dawna i pewnie tak było pomyślała gryfonka. Weszła do kominka pierwsza. W nagłym odruchu zamknęła oczy ,czuła ,że obraca się wokół własnej osi. Kiedy je znów otworzyła stała w salonie ,a z kominka właśnie wychodził jej towarzysz.

-Hmm tak . Dzięki za sukienkę...nie musiałeś.. oddam ci wszystko..
-Daj spokój Granger - zmarszczył groźnie brwi- Idź spać - rzucił,odwrócił się i poszedł do swojego pokoju.

Hermiona zrobiła to samo.Kładąc się spać w swojej nowej koszuli nocnej. Długo się zastanawiała nim ją kupiła była szmaragdowo-zielona sięgała jej połowy uda. Położyła się nakrywając  kołdrą. Powoli odpływała do krainy słów.


Malfoya obudził w nocy głośny krzyk. Wstał biorąc do ręki różdżkę,krzyki dochodziły z pokoju Gryfonki. Z wahaniem wszedł tam. Dziewczyna rzucała się po łóżku krzycząc przez. sen. Usiadł na łóżku.

-Granger. Granger obudź się - potrząsnął nią.

Hermiona usiadła prosto , oczy miała pełne łez,łapała spazmatycznie oddech.

-Oni..oni tam byli. Złapią mnie. - wyrzuciła z siebie. Blondyn przytulił się ją do siebie. Siedzieli tak chwilę ,aż usłyszał ,że jej oddech uspokoił się. Położył ja na łóżku. Ciekawe co się jej śniło,cicho wyszedł z pokoju nie chcąc jej obudzić.

niedziela, 3 listopada 2013

Zakupy .

Dracon szedł z Blaisem do lochów.

-Masz już szatę na bal ?-spytał ciemnoskóry chłopak.
-Oczywiście ,że mam-prychnął blondyn.
-A czy twoja PARTNERKA ma suknię na bal?
-Blaise o co ci chodzi ? -spytał zirytowany arystokrata.
-Kupiłeś Hermione suknię?
-Przecież chyba sama coś kupi.
-Idzie w sukience z 4 klasy tylko powiększonej.
-A ty skąd to wiesz?
-Od wiewiórki.
-Merlinie ,a myślałem ,że ona ma gust-jęknął blondyn-Idę do siebie,muszę to uratować.

-Hermiono jak to nie masz jeszcze sukni?
-Mówiłam ci ,że przerobię tę lawendową.
-Rób jak chcesz.


Hermiona siedziała w swoim pokoju powtarzając materiał z zaklęć. Po godzinie stwierdziła ,że pora rozprostować kości.Kiedy wyszła z pokoju dobiegł ją głos Dracona.
-Idziemy na zakupy. Ubierz się.
-Idziemy gdzie ? -spytała zaskoczona
-Na z.a.k.u.p.y.Ubierz to-podał jej eleganckie pudełko.

Hermiona weszła z tym do łazienki otworzyła pudełko starając się nie patrzeć na złożone tam ubrania. Dopiero kiedy je nałożyła popatrzyła w lustro miała na sobie kremowy  kostium. Wyglądała w nim bardzo ładnie ,pod wpływem natchnienia spięła wyprostowane włosy w kok.Wyszła z łazienki ,Malfoy już na nią czekał ubrany w czarny sportowy garnitur , biały podkoszulek i czarne jeansy.

-Czy to jakiś żart ? -zapytała podejrzliwie wskazując ręką na ubrania i miseczkę z zielonym proszkiem który trzymał w rękach.W głowie układały jej się już najgorsze scenariusze.Sama nie widziała co może się stać , przecież to był Malfoy.

-To proszek fiuu -widząc je minę wyjaśnił-Wrzuć trochę proszku do kominka wejdź w płomienie i powiedz wyraźnie adres Lisa Creutznaer-Hermiona zawstydzona zrobiła co kazał dziwiąc się swojej głupocie,przecież wiedziała co to jest. .Po chwili znalazła się w sklepie z sukniami balowymi.Bardzo eleganckim sklepie.Czarne płytki były bez najmniejszej plamki kurzu czy błota.Sufit podtrzymywały cztery białe kolumny z sufity zwieszały się wielkie zdobione kryształami żyrandole.

-Na co czekasz ?-Dracon stał koło niej-Wybierz sobie sukienkę
-Malfoy..ja-dziewczyna zaczerwieniła się-nie mam pieniędzy na te sukienki.
-IDŹ WYBRAĆ SOBIE SUKIENKĘ - wyartykuował. Hermiona weszła w głąb sklepu rozglądając się po wieszakach.Zauważyła ,że żadna suknia nie powtarza się więcej niż dwa razy.napominając się. Nie mogę go zdenerwować to on wie jak stąd wrócić.




Krótki bo krótki ale cóż dużo nauki komentujcie :D -Czarna