poniedziałek, 28 marca 2016

Szczerzy

Wpadam do pokoju i od razu skaczę na łóżko,skąd wychylam się po skarpetki.Jak mogłam ich nie zabrać?Wyciągam dwa puchate monstra na stopy,wciągam je na stopy i okrywam się kołdrą.Zły pomysł,bardzo zły.Mokre włosy nie pomagają w podnoszeniu temperatury pod kołdrą.W ułamku chwili poduszka jest mokra i -co za tym idzie- zimna. Zapamiętać na przyszłość-suszyć włosy przed pójściem spać.

Ugh


Wstaję z łóżka z miną męczennicy.Nie ma nic gorszego od wstawania z łóżka.Kładę poduszke na grzejniku,poprawiam żeby nie spadła i siadam na skraju łóżka,teraz na pewno nie zasnę.Rzecz jasna o eksploatacji telefonu nie ma mowy,ładowarka nie sięga do łóżka. Sorry,nie zamierzam rezygnować z miejsca na łóżku dla kawałka podłogi.Nie zamierzam marnować kasy na dłuższy kabel.Może jak położe się na końcu łóżka,do telefonu wepnę słuchawki,a słuchawki włożę do uszu to uzyskam kompromis?


Chyba zaczynam przysypiać,gdy już dawno nie mam słuchawek,a do moich uszu dociera szmer.Adam znów nie śpi? Wstaję i po cichu wychodzę na korytarz. Zamykam drzwi pokoju,a moja ręka ląduje na klamce pomieszczenia obok.Nasłuchuje przez moment i po krótkiej chwili wahania,naciskam klamkę.Chłopak stoi przy oknie.Opiera się barkiem o ścianę i obserwuje coś czego ja nie widzę. Odwraca się w moją stronę,a ja w półmroku rozpraszanym przez światło księżyca zauważam,że on nie ma na sobie koszulki.Zaczyna się robić interesująco?


-A więc kłamałeś-mówię wreszcie,maskując tę głupią wypowiedź kpiarskim uniesieniem brwi.O,właśnie tak.Nie bierzmy tego zbyt na poważnie.Adam nie odpowiada,dlatego upraszczam nieco sens mojej przemowy

-No wiesz,że śpisz w pizamie

-To jest piżama-prycha przewracając oczami.

Wzruszam ramionami

-Skoro chcesz się kłócić

-Szukasz czegoś? - pyta wreszcie,a ja nie waham się ani chwili dłużej.

-Mogę wejść ci do łóżka? Poleżeć! - dorzucam natychmiast widząc jego przerażoną minę

-Ok możesz poleżeć w moim łóżku.


Przechodzę przez pokój demonstracyjnie pewnym siebie krokiem i wchodzę na łóżko.Zajmuje miejsce przy ścianie,gdy on wchodzi pod kołdrę zaraz za mną.Temperatura jednak trochę spada,tym razem ubrał podkoszulek.Tętno w normie? Jak najbardziej!


-Mhm dziwnie się czuje - mówię wreszcie.Jego cichy wibrujący śmiech wywołuje u mnie gęsią skórkę.

-Przed chwilą ładna dziewczyna chciała wskoczyć mi do łóżka,a potem powiedziała,że chce tylko poleżeć. Wiesz jak ja się czuję?


Uderzam go łokciem,co powoduje jeszcze większe wibracje.


-To pewnie jedyna taka noc?


Przekręcam się plecy,bo facet strasznie dmucha mi w szyje

-Tak-potwierdzam w końcu,kiwając głową mimo,że w półmroku pewnie i tak tego nie widać.

-Dziesięć pytań ?

-A nie możemy po prostu rozmawiać? Hej,co tak zamilkłeś? -O Boże, powiedziałam coś dziwnego i rozklejającego?

-Hm, więc co tu robisz?Ale tak od początku.W sensie trochę filozoficznym może?

-Nie zaczynamy od najłatwiejszych tematów-wzdycham,jest ciemno i pierwszy raz od dawna mam ochotę rozmawiać. Dlaczego nie z nim? Dlaczego nie teraz,skoro i tak zaraz rozjedziemy się w różnych kierunkach?


-Mieszkałam w domu dziecka.To był...dobry dom dziecka.Zaadoptowała mnie rodzina,od sześciu lat traktują mnie jak córkę.

-Nie spędzasz z nimi świąt?-przerywa mi,ale igornuję pytanie

-Miałam chłopaka, spodobał się im,ale okazało się,że nie jest taki idealny.Jak miałam wrócić kiedy zapowiedziałam, że spędzam święta u niego?Ot,wszystko.

-To będzie niegrzeczne,ale... tylko tyle?

-Tak,tylko tyle-kłamię.Boże dlaczego rozwiązałeś mi język?-No,to twoja kolej?

-Taak. No cóż święta zamierzałem spędzić w szkole z moją dziewczyną.Okazało się,że pieprzy jakiegoś meksykanina z wymiany

-Auć

-Taa,dobre słowo.Auć.


Chłopak ziewa,a ja ledwo powstrzymuje śmiech.Brzmiał jak rozespany niedźwiedź.Roarrr

-Chyba już pójdę rzucam i próbuje usiąść.

-Nie no,nie idź - błyskawicznie przewraca się na bok i nie daje mi szans na ucieczkę,popycha mnie lekko spowrotem na poduszkę.Teraz czuje się nieswojo.On podpiera ręke na dłoni,a wzrok wlepia we mnie.Czuję armię mrówek maszerujących wzdłuż mojego kręgosłupa.Co jest do cholery?

-To teraz może jakaś kołysanka?

-Nie wiesz o co prosisz-ostrzegam

-Dawaj zniosę wszystko. Albo i nie! Poprosze o podprysznicowa piosenke.

-Podsłuchiwałeś?

-Wcale nie, tylko przechodziłem i usłyszałem fragment.

Przewracam oczami,ale zaczynam nucić



Cut me down
But it's you who'll have further to fall
Ghost town haunted love
Raise your voice, sticks and stones may break my bones


i zanim dochodzę do refrenu oczy same mi się zamykają.

Budzi mnie brak powietrza i wystarczy jeden rzut oka na zegarek,żeby stwierdzić,że spałam tylko godzinę.Przygniata mnie ciężkie ramię półnagiego faceta.Świetnie.Kiedy on się rozebrał? Zwalam z siebie ciężką ręke. Najszybsza droga wiedzie przez Adama na podłoge. Nie chcąc go obudzić po centymetrze prześlizguje się nad nim. Nagle jego dłonie łapią mnie za tyłek i ściskają.Ląduje całkiem na nim.Zwijam się i już po chwili jestem na podłodze.Hola hola zgody na nocne macanki nie było-myślę,ale patrząc na niego rezygnuje z działania. Tak słodko śpi,jak mam się zemścić?


Wychodzę na korytarz.


Cicho biegnę do swojego pokoju. Poduszka jest sucha,ale gdyby nawet ociekała wodą i tak bym ją wzięła. Kładę się do łóżka zaciskając powieki. Z nim było mi o wiele cieplej przechodzi mi przez myśl zanim odpływam.


Ranek mija nam szybko.Po zjedzonym śniadaniu starsza pani i Carol biorą się za sprzątanie domu.Nam w udziale przypadło pieczenie pierników.Ona wałkuje ciasto,a ja próbuje podpatrzeć jej szybkie ruchy. Nie widzę żadnego schematu. Od czasu do czasu bierze do ręki trochę mąki,obraca ciasto,ale po co?

-Hej,ty. Wykrawaj-ZNOWU uderza mnie łokciem.Ona to co?Poganiacz niewolników?

-Jeezu,spokojnie,nie strzelaj.Idealnie wyczywam jej nastrój, jest zirytowana,dlatego nie ciągne tematu,tylko biorę się do roboty. Nie ma nic gorszego niż wkurzona kobieta.Wtedy ona pogłaśnia radio i zaczyna śpiewać,zupełnie sponatnicznie


Last Christmas
I gave you my heart
But the very next day
you gave it away
This year
To save me from tears
I'll give it to someone special

Last Christmas
I gave you my heart
But the very next day
you gave it away


-You gave it away-dośpiewuję razem z nią.Okey,patrzyła na mnie znaczącą spiewając to,ale nie chciała być złośliwa.

Prawda?


Kolejna część miniaturki :D Tłumy szaleją,czytajcie,komentujcie ? Do następnego

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz